Moja banda doskonała: Filuś, Czarna oraz Mała
Blog > Komentarze do wpisu

Słowo się rzekło.

Powiedziało się „A”.

Kobyła u płotu.

Pacta sund servanda.

Tyle, tytułem wstępu, że wracam do spisywania na bieżąco nikczemnego żywota niewdzięcznych i rozpuszczonych czterech futer  i jednego sierściucha, któremu mimo upływu lat i moich starań nie ułożyło się po kolei w czerepku.

Jednak, nim teraźniejszość zajmie pierwszoplanowe miejsce, muszę niestety wrócić do przeszłości, a konkretnie cofnąć się do 4 lipca 2013 roku.  Słowo niestety, jest jak najbardziej na miejscu, bo nie jest to dla mnie data radosna, mimo iż dla ponad 315 mln Amerykanów jest. Nie dla mnie, bo wtedy ostatni raz widziałam Czarną Kicię.

Czarna jak to zwykle w jej naturze było, wygrzewała się owego popołudnia na aucie, zaparkowanym przed domem sąsiada Irka. I tam ją wszyscy widzieli. Później, wieczorem już nikt jej nie widział i mimo zakrojonej na szeroką skalę akcji poszukiwawczo – informującej, Czarna Kicia zapadła się pod ziemię. Przez kilka miesięcy wychodziłam każdego wieczora przed dom na ulicę i nawoływałam. Nie przepuściłam żadnemu czarnemu kotu w okolicy, musiałam dokładnie go obejrzeć. Monitorowałam strony internetowe, w tym stronę schroniska w Sosnowcu.  Do tego stopnia nie dopuszczałam do siebie zaginięcia Czarnej, że w styczniu tego roku, myślałam, że ją znalazłam, że szczęście się w końcu uśmiechnęło do mnie, gdy przeczytałam właśnie na schroniskowej zakładce kotów do adopcji, że czarna kotka o jedwabistym futerku czeka na dom.  Na samo wspomnienie tamtych emocji, gdy jechałam do schroniska, widząc oczami wyobraźni jak Ją ściskam w ramionach, jak przytulam Jej łebek do mojego policzka i w końcu jak Ją zabieram do domu, łzy pojawiają się w kącikach moich oczu. Niestety życie jest brutalne i w tym wypadku takie też było. Kotka w schronisku faktycznie była łudząco podobna do Czarnej, miała podobną posturę, miała jak Czarna jedwabiste futerko. Inne były oczy, które nie były oczami Czarnej i nie miała charakterystycznej kępki białego futerka na brzuszku w okolicach blizny po sterylce. I co najbardziej przekonujące, trafiła do schroniska w czerwcu 2013, czyli wtedy, gdy Czarna Kicia była jeszcze z nami.  Wtedy, tam w schronisku w kociej chatce poddałam się.  Najnormalniej w świecie rozryczałam się w przy tych wszystkich wolontariuszach i kotach jakby mi zginęła bliska osoba. A, że życie nie znosi pustki i co krok szykuje nam niespodzianki, tak i dla mnie przygotowało coś, co zmusiło mnie do działania i skierowało moje myśli w inną niż Czarna Kicia stronę. Ale to już inna opowieść, za to z happy endem.

To ostanie zdjęcie Czarnej  jakie znalazłam w aparacie. Nosi datę 5 maja 2013 rok



poniedziałek, 12 maja 2014, jagus161
Tagi: Czarna Kicia

Polecane wpisy

  • Winda

    Czy można się zarazić przeziębieniem między parterem a 3 piętrem? Otóż można. W pracy, w windzie. Tydzień temu miałam wątpliwą przyjemność doświadczyć tego na w

  • Na dwa domy

    Czarna czasem lubi zniknąć. Lubi nie wrócić na noc do domu, by rankiem pod oknem miauczeniem oznajmić swój powrót. Wczoraj było podobnie. Rano, skoro świt a rac

  • Czarna i Gothic

    Jak zimno to wiadomo, że najcieplej na kompie lub lapku. Czarna Kicia doskonale o tym wie i wykorzystuje każdą chwilę aby grzać swoje szanowne jestestwo. Wtryni

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
wilddzik
2014/05/12 21:02:07
Nie zgadzam się no!!!! Kurczę, czemu one nam to robią? Biedna Kicia, jak mi smutno :-(((
-
Gość: jasna8, *.ssp.dialog.net.pl
2014/05/12 21:13:00
Niestety,nie tylko ludzie odchodzą,
koty też :-(
Współczuję Ci...
-
amyszka
2014/05/13 15:55:29
Bardzo smutno :((
Współczuję straty :(
-
jagus161
2014/05/13 18:08:59
Wilddzik, też tego nie akceptowałam i nie akceptuje. Nie mam pojęcia co się stało z Czarną. Nikt z mieszkańców mojej ulicy nie umiał odpowiedzieć mi na proste pytanie, czy ktoś ją widział, a jeśli tak to gdzie i kiedy ostatni raz. Wszyscy twierdzą, że widzieli ją leżącą na masce auta. Auto zostało a Czarna zaginęła.
-
jagus161
2014/05/13 18:11:03
Jasna8, Czarna zaginęła tak jak gubią się ludzie. Wyszła z domu i do tej pory nie wróciła. Wolałabym najgorszą prawdę od tej niepewności.
-
jagus161
2014/05/13 18:12:45
Amyszko, utrata jednego z pełnoprawnych członków rodziny zawsze boli, nawet gdy jest to kot albo zwłaszcza taki kot jakim dla mnie była Czarna.
-
Gość: Barbarka, *.31.215.154-netask.pl
2014/05/18 19:23:20
Ależ mi się płaczliwie zrobiło..
Taka słodka czarnulka..
Tylko, że jak nie wiadomo, to może wszystko w porządku?
Rozdarta pewnie jesteś, wpółczuję bardzo..
-
jagus161
2014/05/22 16:50:45
Barbarko, gdybym znała prawdę o Czarnej, umiałabym się z nią pogodzić. Czas też leczy rany ale przyznaję, że wieczorem, gdy wołam pozostałe futra do domu marzę by zobaczyć Czarną wyskakującą z przydrożnych zarośli.
-
szkotki
2014/07/27 20:38:06
Bardzo, bardzo współczuję, łezka mi się w oku zakręciła :(
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Kotlownia-blogi o kotach
Candy u Will.ow