Moja banda doskonała: Filuś, Czarna oraz Mała
RSS
poniedziałek, 31 stycznia 2011

Cisza i spokój. Starsze futra, zdegustowane porannym zachowaniem młodzieży, strzeliły dosadnego focha i zarządały wypuszczenia ich na dwór, w  celu podreperowania nadwyrężonego zdrowia psychicznego. Więc gotuję obiad i od czasu do czasu zarzucam spojrzeniem, co też porabia dwóch naczelnych rozrabiaków, rezydujących w domu. W sumie spokój.

W chwili gdy strzelałam tę fotę, Bogusiowi już coś roiło się w łepku. Widać to już po jego oczach. Nie wiadomo skąd, nagle wytrzasnął dawno zaginioną gabkę do mycia garów. I zaczęła się zabawa w ganianego.

Próba pozbawienia go przedmiotu przynoszącego taką radość, kończyła się akrobatycznymi skokami w wykonaniu kociszona.

Maluch szaleje z gąbką w pyszczku, rozbijając się o pobliskie ściany i  meble. Radocha na całego! Mała gdzieś się zaszyła w sypialni. Filek z Czarną na emigracji. No sielanka, nie ma co.

Ps.

Jutro futra jadą na szczepienia. Oj, będzie ciekawie w transporterku :)

 

Tagi: Boguś mała
13:37, jagus161
Link Komentarze (4) »
niedziela, 30 stycznia 2011

Pijemy sobie przedpołudniową kaweczkę. J sprawia wołowinkę na dzisiejszy obiad a pod jego nogami trwa nieprzerwanie żebrackie libretto. To Filuś miaukaniem i kocim spojrzeniem próbuje coś dla siebie utargować z mięsnego urobku. W końcu J. się zlitował nad "biedną niedożywioną kociną" :)

 

Och jakaż była radość ogromna kocura, gdy Pan się zlitował i zaczął karmić głodomora. Filuś znany jest ze swego łakomstwa. Lubi sobie przymaszkiecić tym i owym.

Nie raz byliśmy świadkami, gdy robiąc w kuchni coś przy mięsie (bo jego upodobania kulinarne tyczą się tylko mięska i tylko surowego) widzieliśmy z okna jak kot zwabiony hałasem i zapachem szorował galopem na przełaj z pobliskiej skarpy aby sie załapać na małe co nieco.

Dzisiaj wykorzystał swą okazję w 100 %, bo reszta futer została za drzwiami kuchennymi. Brylował więc na salonach jako jedny, niepodzielny władca, któremu co rusz spadały smakowite kąski i którymi nie musiał się absolutnie z nikim dzielić.

J. co rusz odkrawał kawałeczki wołowinki i karmił co rusz łasucha. Łasuch natomiast co rusz połykał mięsko i co rusz proszącą pozą, prosił o jeszcze :)

 

 

Reszta towarzystwa nie była świadoma tego co się w kuchni dzieje. Bo gdyby do Filka dołączył Boguś mogłoby się okazać, że na dzisiejszy obiad mamy tylko kluski śląskie z kapustą :)

Zresztą Boguś dzisiaj i tak zachachmęcił plaster szynki z blatu, gdy szykowałam śniadanie. Przed nim nie ma rzeczy niemożliwych i niewykonalnych. W kwestii żarcia wykazuje daleko posunięty amok żarłostwa i szybko materializuje się miejscu występowania tegoż.

Wychodzi na to, ze tylko Czarna nie zniża się do tego rodzaju praktyk. Nie wychodzi jej to może  na dobre, bo omija ją wiele dobrego i smakowitego :) Jednak zawsze staram się zatrzymać coś i dla niej. Niech sobie panowie nie myślą, ze mają monopol na smakołyki. Kobiecie też się należy.

 

13:22, jagus161
Link Komentarze (3) »
sobota, 29 stycznia 2011

Wczoraj J. jak zwykle zjechał z budowy w domowe pilesze. Spragnionemu mięsnego jedzenia zafundowałam mu pieczyste z frytkami. A co, niech se chłopina dogodzi po pięciu dniach chińskich zupek.  Jako, że troszkę padał po 5-cio godzinnej jeździe autem, stwierdził, iż jedzonko skonsumuje w sypialni. Tak więc zasiedliśmy do uczty w łóżku, jedząc, gadając o wszystkim i o niczym, tudzież spoglądając jednym okiem na polsatowski piątkowy hicior, czyli na niezniszczalnego gubernatora Kaliforniii, który jak Pomysłowy Dobromir załatwiał kosmite drewnem i ogniem.

Nagle J. mówi: Czy ty, tak szybko te frytki wcinasz, czy ktoś się do nas dosiadł?

Oczywiście, że do naszego wspólnego talerza z frytkami, ktoś się dosiadł.

Nie wiem, czy owe futro wie, ale zajadało się zwykłymi ziemniakami. W każdym razie szelma konsumowała je z zawrotną szybkością i sprawnością.

Na koniec stwierdził, że pieczony kurczak też mu się należy. I bez najmniejszego oporu, karmiony przez J. wciągnął w siebie całą pierś kurczensa.

Wygląda na to, iż Boguś jest chodzącym przewodem pokarmowym, który zmiata wszystko co mu się pod pyszczek nawinie.

Mała w tym czasie grzecznie czekała na ochłapy w postaci kości. Kot co najlepsze dostaje, psina to co zostanie ;)

 

Tagi: Boguś mała
13:24, jagus161
Link Komentarze (3) »
środa, 26 stycznia 2011

Każdego wieczoru Mała z utęsknieniem czeka na  chwilę, gdy zaczynam się ubierać, bo wie już, że idze na wieczorny spacer. Z niecierpliwością wyczekuje pod drzwiami.

Później już tylko występuje u niej psia przypadłość tzw. niuchacz przyziemny lub pospolity. Nie odrywa pyska od ziemi... no może czasami aby sprawdzić horyzont.

Musi poodwiedzać wszystkie znane budki kontaktowe :)

A na koniec sprawdzić, czy wszystko obwąchała i nic nie pominęła.

 

Ps.

U futer bez zmian. Nie ma dnia ani godziny by Boguś oszołom nie zrobił starszym futrom przebieżki. Jest to już tradycja, do której zdążyła się przyzwyczaić nawet Czarna :)

Tagi: mała
13:04, jagus161
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 stycznia 2011

pełna destrukcja. Jak się okazało mam w domu dwa spokojne futra - Czarną oraz Filusia, oraz dwóch oszołomów i gryzoni. Wiadomo których :) To, że Boguś gryzie co popadnie rozumiem doskonale. Niedawno wyrżnęły mu się stałe zębiska to i sprawdza swoje możliwości na wszystkim i wszystkich. Dlaczego jednak Mała gryzie wszystko co popadnie - tego ja osobiście rozgryść już nie potrafię. Upatrzyła sobie ostatnio garderobę Młodego, konktretnie skarpety, które namiętnie wyciąga z brudniaka i gryzie bez opamietania. Pomaga jej w tym oczywiście mały kaszalot, ktory turla owe skarpety po całym mieszkaniu lub nosi w pyszczku mrucząc zadowlony z tego faktu jakby jakąś zwierzynę upolował. W piatek  inwencja destrukcyjna piesy przekroczyła moje wyobrażenia. Zmasakrowała  mi kołnierz z lisa. Bez pardonu odgryzła mu tylne łapy, które powędrowały chyba w jej przewod pokarmowy, gdyż ślad po nich zaginął. Ogon też  trzyma się na słowo honoru. Tak więc na resztę zimy zostałam pozbawiona skutecznej ochrony przed chłodem. Muszę przeprosić się z szalikami, których nie cierpię ogromnie, oraz wybrać się do kuśnierza po nowy kołnierz.

czwartek, 20 stycznia 2011

Dostałam, a właściwie to dostały sierściuchy od weterynarza gustowne wiadro na swoją karmę. Wiadro pojawiło się w poniedziałek, wraz z 10-cio kilowym zapasem żarła, które własnoręcznie wtachałam z garażu na górę do domu. Pełne karmy wiadro od razu wzbudziło entuzjazm u kociastych a najbardziej u Czarnej. Jak wiadomo Czarna swymi zwyczajami daleko odbiega od utartych ścieżek. Nie pija z misek, tylko prosto z kranu. Nie jada twarogu, za to bezgranicznie zażera się masłem. To samo tyczy sie jedzenia. Nie jada z misek, tylko prosto ze źrodła, czyli wcześniej z wora. Teraz nareszcie bedzie miała swoje własne, duże koryto :)

Filuś woli tradycyjnie... z miski.

Boguś w tym całym zamieszaniu zachował się jak przysłowiowy osiołek... osiołkowi w żłoby dano,w jeden owies w drugi siano :)

Tagi: koty żarło
10:12, jagus161
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 stycznia 2011

Dzisiaj nie będzie o obecnych lokatorach domu. Dzisiaj będzie wpis pamiątkowy.

Dokładnie 13 stycznia ubiegłego roku odeszła od nas moja ukochana sunia Pepsi. Nigdy o niej nie wspominałam na tym blogu, ale myślę, że pora jest ku temu odpowiednia. Pepsi była wyjątkowym psem pod każdym względem. Była oazą spokoju i chodzącym kudłatym 45 kilowym dobrem. Nigdy nie zapomnę tych ogromnych bursztynowych oczu, wodzących za każdym domownikiem. Nigdy nie zapomnę tych chwil gdy pilnowała Młodego, ktory był młodym w dosłownym tego znaczeniu. Wszak wychowywali się i dorastali razem. On uczył się mówić, Ona swymi zmysłami poznawała otaczajacy ją świat i ludzi. Akceptowała wszystkich i wszystko. Nawet koty,Filka i Czarną, które pojawiły się pod koniec jej życia, przygarnęła jak własne szczenięta.

Lubiła wylegiwać się na tarasie, lubiła pić piwo i lizać lody:). Uwielbiała być czochrana, głaskana i pieszczona. Nie lubiła weterynarza. Każda wizyta odbywała się w samochodzie, z którego ona nie wysiadała. Bała się burz i sylwestrowych fajerwerków. Przyszła na świat 28 marca 1997 roku, odeszła za Tęczowy Most 13 stycznia 2010 roku...Cholera!! bardzo za Nią tęsknię!!!

 

Tagi: pepsi
18:57, jagus161
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 17 stycznia 2011

Ponoć dzisiaj jest najbardziej dołujący dzień roku.

Cytuję za e- metrem "24 stycznia 2005 roku brytyjskie gazety i portale internetowe po raz pierwszy obwieściły światu tę złowieszczą informację: "Dziś Blue Monday, najbardziej dołujący dzień roku". Za ostrzeżeniem stało odkrycie "brytyjskich naukowców", a dokładnie psychologów z Cardiff University, którzy obliczyli (brali pod uwagę m.in. samopoczucie meteorologiczne, psychologiczne, ekonomiczne), że najgorszy dzień, to przedostatni poniedziałek stycznia...Dr Arnall tłumaczy, że Blue Monday wypada teraz tydzień wcześniej, czyli w poniedziałek 17 stycznia!"

Osobiście dla mnie ten poniedziałek jest wyjątkowy. W chałupie zostałam tylko ja i zwierzyniec. Mamy dla siebie całe 5 dni i mam zamiar wykorzystać tę labę optymalnie. Odnośnie zwierząt, sadzę że ich Blue Monday też nie dotyczy. Starsze koty wyczuwszy słoneczną pogodę pociekły na ogród dołączyć do kociej ferajny, która już od wczorajszego wieczora drze japy niemiłosiernie. Suńka też poszalała. Jednak jej nie mogę samopas zostawiać na ogrodzie, bo nie wiadomo co skubańcowi zajarzy się pod kopułką. W twórczej wenie potrafi przeskoczyć ogrodzenie, co powoduje pewne zamieszanie na ulicy. Nie potrzebny mi jazgot sąsiednich sierściuchów. W domu został tylko mały aresztant Boguś, który z racji  swych przytwierdzonych jeszcze do dupki jajek ma embargo na wychodzenie.

Tak więc zaczynam totalne leniuchowanie. Zero gotowania, zero szykowania śniadań do szkoly i wstawania o 7 rano. Nadrabiam filmy, ksiażki i pogaduchy u psiapsiółek :) No i oczywiście ogladam na żywo Australian Open.

Trzasnę tylko to małe prasowanko, żeby mi go futra nie maglowały i ...finito.

Z powyższego wynika, że mnie Blue Monday też nie dotyczy :)

 

11:36, jagus161
Link Komentarze (1) »
sobota, 15 stycznia 2011

Beata prowadząca blog Mój kot, mój komputer i ja wpadła na pomysł utworzenia takiego miejsca w internecie, w którym byłyby zebrane wszystkie nasze blogi o kotach. Założyła w tym celu stronę o nazwie Kotłownia. Trzeba wysłać na podany adres (kotlowniablog@gmail.com) chęć zaistnienia na stronie i link do swojego kociego bloga. To bardzo fajny pomysł. Moja banda czworga już tam zaistniała. Zaistnijmy wszyscy na tej stronie i załóżmy prawdziwe kocie lobby :)

Na mojej bocznej szpalcie  umieściłam zielony baner do Kotłowni. Zapraszam serdecznie do niej.

Tagi: kotłownia
11:33, jagus161
Link Komentarze (1) »
piątek, 14 stycznia 2011

Pogoda jaka jest każdy widzi. Zima a właściwie śnieg i mróz jak narazie nam odpuściły. Wyszłam w południe na taras w poszukliwaniu kociambrów, które korzystając z ocieplenia uskuteczniają włóczęgę po sąsiadujących ogródkach. Stojąc na tarasie przypomniałam sobie jak jeszcze całkiem niedawno walczyliśmy ze śniegiem, który na nim zalegał. Szperając w aparacie znalazłam takie oto zdjęcie Małej z 4 grudnia ubiegłego roku.

Dzsiaj 14 stycznia wygląda to tak:

Sama nie wiem, czy lepszy śnieg, czy ciągle padajacy deszcz. Koty się cieszą, bo w łapki nie zimno a i okoliczne kocie towarzycho powychodziło z domów. Tylko wracają jak zmokłe kury. Na Małej nie robi to żadnego wrażenia. Biega tak samo, tylko więcej błota wnosi do domu a ja muszę się nagimnastykować żeby powycierać jej łapy. W domu zostaje tylko Boguś. Będę go stopniowo oswajać z otoczeniem, ale dopiero po odjajczeniu i na wiosnę. Teraz jak Kevin kibluje sam w domu.

Podsumowując dzień dzisiejszy to muszę pochwalić suńkę, że dzisiaj była wyjątkowo grzeczna i ułożona. Nic nie rozwaliła i nic nie uszkodziła. Bo ostatnio to jej się to i owo zdarzyło. We wtorek zerwała trzy żaluzje w pokoju a wczoraj potargała zasłonę, bo jej się pazurek niechcący omsknął na niej, gdy stawała do pionu w oknie. Acha no i zeżarła mi moje białe śniegowce, to znaczy obdarła je z tej ceratki. Teraz mam pikowane gąbkowce. A szkoda,  bo ponoć śniegowce wracają na top zimowych butów. Tako rzecze lutowy Twój Styl.

Tagi: mała suńka
19:01, jagus161
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
O autorze
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Kotlownia-blogi o kotach
Candy u Will.ow