Moja banda doskonała: Filuś, Czarna oraz Mała
RSS
poniedziałek, 28 stycznia 2013

Czy można się zarazić przeziębieniem między parterem a 3 piętrem? Otóż można. W pracy, w windzie. Tydzień temu miałam wątpliwą przyjemność doświadczyć tego na własnym ciele. Razem ze mną do owej windy wsiadły dwie Panie. Ledwo zamknęły się drzwi, jedna z nich zaczęła brzydko kaszleć i kichać. Na zatroskane pytanie swojej towarzyszki, że źle to wygląda z dumą i zadziornością w głosie, który trzeszczał jak stara gdańska szafa, odrzekła, że tak ją już trzyma drugi tydzień, ale ona twarda jest i się nie daje. Ja w tym samym czasie z przerażeniem w oczach a zarazem z wyrazem mordu na twarzy rzuciłam się w najdalszy kąt windy by dać sobie, choć odrobinę szansy. Panie wysiadły na trzecim piętrze, ja sama z tym całym zostawionym bagażem wirusów pojechałam na piąte. We wtorek przed południem pracując sobie w najlepsze, wiedziałam już, że wirusy z dużym powodzeniem szybciutko aklimatyzują się w moim organizmie. Już wiedziałam, co mnie czeka popołudniu. Szybki telefon do lekarza rodzinnego, umówiona wizyta, badanie, przepisane pół tony tabletek na gardło, dwa hektolitry syropów na wszelkie rodzaje kaszlu, kilogram paracetamolu na gorączkę i zwolnienie do końca stycznia. W domu walka z gorączką, kaszlem, bólem mięśni a przede wszystkim z psychiką, by pomimo rozkładającej ciało i umysł choroby stawiać się każdej możliwej chwili do pionu. Dzisiaj z perspektywy tygodnia ogłaszam zwycięstwo nad przeziębieniem. Czuje, że mogę się nazywać rekonwalescentką:) Oczywiście zwycięstwo na choróbskiem nie jest tylko moją osobistą zasługą. Byłabym niewdzięcznicą okrutną nie wspomniawszy o moich futrach, które czując moje niedomagania, wspólnie okładały mnie swoimi ciałkami w nocy. Kochane futerka, gdy przychodzi konieczność potrafią wspólnie zadziałać.




poniedziałek, 21 stycznia 2013

Filek + Boguś = Lenistwo2

Rozumiem, że Filuś ale, że ten łobuz, łachudra pierońska Bogusiek co to na miejscu usiedzieć a co dopiero poleżeć nie może, rozłożył zalegatora wespół zespół z rudzielcem??  Bezcenne, za wszystko inne zapłacisz kartą... :))

 

Tagi: Boguś Filuś
18:57, jagus161
Link Komentarze (12) »
niedziela, 20 stycznia 2013

I taki stan trwał z przerwami na jedzenie, siku i kupala przez całą sobotę i niedzielę.

Rozleniwiła się maksymalnie Naczelna Ruda Pierdoła.

Tagi: Filuś
19:46, jagus161
Link Komentarze (2) »
środa, 16 stycznia 2013

No tak, wygląda na to, że zostałam wariatką od dokarmiania i nocowania bezdomnych a może i domnych kotów.

Od niedzieli w naszej piwnicy nocki przekimał Fraczek. W domu, na szafie, noc z poniedziałku na wtorek przespała  Suzi. Frito we wtorek po spożyciu prawie w biegu wieczornego posiłku, doszedł chyba do wniosku, że spędzenie nocy pod jednym dachem z Fraczkiem nie wchodzi w rachubę i wyszedł z piwnicy zanim zdążyłam pozamykać wszystkie drzwi i bramy. Za to Fraczek tak się zadomowił, że wieczorem sam już wchodzi do domu i kroki swe kieruje w wiadome miejsce, tam gdzie ma przyszykowane legowisko zrobione z pudla po sokowirówce i gdzie na ogrodowym stole stoi żarełko

Fraczek, to bardzo miziasty kocurek. Z racji noszenia przy sobie swojego nabiału, kocurek ma na swoim ciałku parę nielichych blizn i strupków. Widać nie odpuszcza i toczy prawdziwe boje o teren i partnerkę.

Reszta kotów jest mniej ufna i przesiaduje za ogrodzeniem w drewutni u Maryli.

Trikolorka to Suzi. Obok niej, po lewej siedzi Frito. Za nim jest jeszcze drugi czarny kot. Jest płochliwy ale potrafi też głośno i złowrogo mruczeć na inne koty.

Z tej rudej trójcy, znam tylko Suzi. Natomiast kotek z obróżką na szyi dzisiaj przy karmieniu dał mi się delikatnie dotknąć i nawet powąchał moją dłoń. Gdy próbowałam go delikatnie pogłaskać natychmiast wycofał się na bezpieczną odległość. Ponieważ jest nieufny, nie mam możliwości sprawdzić, czy obroża posiada jakiś adresownik. Tak na marginesie, gdy widzę wychodzącego kota z obróżką na szyi, wydaje mi się że jego właściciel  nie ma wyobraźni. Taka obroża może stać się przyczyną uduszenia, gdy kot zaczepi nią np o gałęzie drzewa lub o jakieś inne wystające przedmioty, których przecież na dworze nie brakuje.

 

19:10, jagus161
Link Komentarze (5) »
niedziela, 13 stycznia 2013

Dzisiejszy wieczór. Godzina 18. Temperatura na zewnątrz - 70C.Stan kotów- 6. Trzy własne.Trzy zaprzyjaźnione, zmarznięte i szukające schronienia przed mrozem - Suzi, Fraczek i Frito. Nikt ich nie woła, nikt się nie przejmuje, że są na dworze i marzną. Ja za swoimi drę pychola na całe gardło i na całą ulicę a tu nic, cisza. Frita widzieliśmy jeszcze w południe, gdy odśnieżaliśmy z Młodym podjazdy i chodniki wokół domu.

No trudno, najwyżej nazwą mnie wariatką, która przetrzymuje koty, ale nie mogę patrzeć jak siedzą na ulicy z podkulonymi ogonami i łapkami, na wprost naszego kuchennego okna i wlepiają w nas swoje ślepia. Na zewnątrz zostały jeszcze dwa. Niestety nie mają na tyle odwagi aby zbliżyć się do mnie albo wejść za mną do garażu. Żal mi ich niesłychanie.

A tak dzisiejsze południe spędzała Mała :)

O autorze
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Kotlownia-blogi o kotach
Candy u Will.ow