Moja banda doskonała: Filuś, Czarna oraz Mała
RSS
środa, 28 listopada 2012

 

Czarna

Czarna czasem lubi zniknąć. Lubi nie wrócić na noc do domu, by rankiem pod oknem miauczeniem oznajmić swój powrót. Wczoraj było podobnie. Rano, skoro świt a raczej ciemną nocą jeszcze, koty zgodnie wyszły z domu. Wyszły w trójkę, lecz do domu wrócili tylko panowie. Czarna, co prawda kręciła się po ogrodzie, gdy wyjeżdżałam do pracy, lecz żadnym sposobem nie dała się podejść, by zagonić ją do domu. Zrezygnowana zostawiłam ją, mając nadzieję, że gdy wrócę z pracy, Kicia będzie czekać już na mnie. Nic bardziej mylnego niż zakładać to, że kot akurat pomyśli tak samo. Czarnej popołudniu nigdzie nie było. Nie pojawiała się na wołania wieczorem i w nocy też nie. Dzisiaj rano, głośnym szeptem zdzierałam gardło na darmo. Czarna przepadła jak kamień w wodę. Gdy wróciłam z pracy, zagadałam do dalszej sąsiadki, czy przypadkiem nie spotkała Czarnej. Klaudia z uśmiechem na twarzy poinformowała mnie, że owszem Czarną widziała i nawet wie gdzie jest. Otóż Czarna pomieszkuje u naszego sąsiada Irka. Dwa domy od naszego domu i ponoć jest częstą bywalczynią u niego. Tak było i tym razem. Czarna Zdrajczyni tak nazwał ją J. gdy opowiedziałam mu dzisiaj o Kici.

Wracam pamięcią do zdarzenia sprzed ponad roku, gdy Czarna zniknęła na 4 dni a ja obwiesiłam plakatami z apelem o pomoc w jej odnalezieniu połowę dzielnicy. Czy wtedy też była u sąsiada Irka?



20:53, jagus161
Link Komentarze (16) »
wtorek, 13 listopada 2012

Jakiś czas kociosfera żyła bez Psiakotów. Taki stan rzeczy kociosferze  zbytnio nie przeszkadzał, bo tam nie ma czasu na stagnację i pustkę. Życie toczy się dalej. U Psiakotów było podobnie, tylko bez udziału owej sfery.

Psiakoty lato i jesień spędziły tak jak zwykły spędzać każdą porę roku. Futra na przydomowej skarpie. Piesa warująca pod ogrodzeniem i obszczekująca każdego kota przemykającego w pobliżu. Nawet swojemu nie darowała. Skarpa jest miejscem magicznym dla tubylczej kociej ferajny. Jest porośnięta krzakami, wszelakiej maści, zdziczałymi drzewami owocowymi  no i malinowym chruśniakiem, wśród którego latem wespół z Marylą rwałyśmy maliny na sok. Jak jest flora musi być i fauna. Ptaszki, gryzonie, czego tylko kocia dusza zapragnie. Mając taki skarb pod nosem nasze domowe futra za nic mają swoje wypielęgnowane przydomowe ogródki i wszystkie jak jeden mąż uciekają do owego królestwa by urządzać w nim swoje kocie sejmiki.

Kuba

Wiadomo było od dawna, że skarpowemu kociarstwu przewodził Kuba od Maryli. Kocur bitny, który łapą nie jednemu wybijał z łepka planowaną zmianę w hierarchii. Kocur kochliwy, który w gorącym okresie potrafił nie tylko zniknąć na kilka dni by wrócić wychudzonym ze śladami bijatyk na pysku i ciele ale też urządzać nocne kocie koncerty. Wiadomo było, że gdy na skarpę wkraczał Kuba inne koty musiały schodzić mu się z drogi. I tak było.

Było, bo Kubusia już nie ma wśród naszych kotków. Kocur poczuł się źle pod koniec września. Bardzo szybko zaczął dosłownie niknąć na naszych oczach. Było coraz gorzej. Przestał jeść i wychodzić ze swojego legowiska. Maryla, wspólnie z wetem, przez cały miesiąc próbowała go jeszcze ratować lecz kuracja nie przynosiła pożądanych efektów. W końcu, by ulżyć mu w cierpieniu, zdecydowała się na eutanazję Kuby. Nie było już dla niego ratunku.  I tak skarpa została bez swego bossa.

Kuba

Teraz obserwujemy razem z Marylą, kto przejmie schedę po Kubie. Może Zuzka, może Bogusławski a może Fraczek o którym napiszę w późniejszym czasie.



Tagi: Kuba
10:47, jagus161
Link Komentarze (17) »
niedziela, 11 listopada 2012

 

Zostałam wezwana przez Abigail do tablicy. Troszkę niespodziewanie i szybciutko, gdy wziąć pod uwagę moją absencję w kociosferze. Jednak Abi wyróżniając Psiakoty, kierowała się pewną zasadą - wyróżniła blogi, które ostatnimi czasy milczały. Tym bardziej dziękuję Abigail, że pomimo ciszy jaka zapanowała u Psiakotów, ktoś jeszcze o nas pamiętał :)) A i jeszcze jedno- stwierdzenie, że jesteśmy jednym ze starszych blogów miło mnie połechtało, ale doprawdy uważam, że jest to stwierdzenie na wyrost  i jest wiele starszych i lepszych blogów od mojego:)) Ale dziękuję w imieniu  swoim oraz bohaterów niniejszego bloga za tak miłe słowa.



Zapoznałam się z zasadami tego konkursu i zanim odpowiadając na poniższe pytania uczynię osobistą spowiedź, muszę zaznaczyć, że nie przekażę dalej tego łańcuszka. Powód jest prosty. Zapewne wszystkie znane mi i odwiedzane przeze mnie blogi, zostały już wcześniej nominowane. Tak więc Abigail zaczynajmy....

  1. Co robiliście, w czasie od ostatniej notki (można więcej niż jednym zdaniem)? Ogólnie rzecz ujmując ...żyłam :))
  2. Jaka jest najfajniejsza cecha psa, a jaka kota? Zastanawiałam się dłuższą chwilę i nie mam absolutnie pojęcia, która z ich cech jest najfajniejsza.
  3. Czy wolicie wyjeżdżać na urlop w zimie, czy w lecie? Kiedykolwiek, byleby to było związane z wyjazdem!!!!
  4. Ile lat mają średnio wszyscy domownicy w Waszym domu? Średnia wieku w naszym gospodarstwie domowym wynosi 15 lat i 7 m-cy. Do wyliczenia średniej wzięłam faktyczny wiek zwierzaków a nie ich odpowiedniki w ludzkich latach :))
  5. Ulubiony gatunek muzyczny? Nie mam. Nie lubię tylko rapu.
  6. Bardziej poezja, czy proza? Zdecydowanie proza.
  7. Jaka jest najbardziej nielubiana przez Was czynność domowa (np. pranie, odkurzanie)? Podobnie jak z cechami psów i kotów, nie mam czegoś takiego. Prace porządkowe aby były przyjemnością, traktuję z uśmiechem i z dystansem no i zawsze staram się przydzielać część z nich pozostałym domownikom :)) Za to lubię w ramach rozrywki obejrzeć sobie na necie Perfekcyjną panią domu. Poważnie :))
  8. Czy jest coś, a jeśli tak to co, czym dałoby się Was przekupić, abyście ją zrobili mimo niechęci? Biorąc powyższe pod uwagę, nie zachodzi u mnie taka sytuacja.
  9. Do stolicy którego Państwa chcielibyście się wybrać na wycieczkę? Stolice państw są tłoczne i duszne, wolę prowincje :))
  10. Gdybyście mieli pójść na studia (jeszcze raz, albo dopiero teraz), to na jaki kierunek?  Na coś związanego z oceanografią, by uwolnić szare komórki od tych wszystkich administracyjno- prawniczych proce(bz)dur.
  11. Co można po tym (kierunku) robić? Kompletnie nie mam pojęcia, ale wyobrażenie ławicy ryb poruszającej się z niebywałą lekkością i gracją w przepastnej przestrzeni oceanu działa na mnie kojąco.

A tak moje odpowiedzi na wszystkie pytania skwitowała Naczelna Ruda Pierdoła (NRP), czyli Filosław.

Filek

 





10:17, jagus161
Link Komentarze (3) »
sobota, 10 listopada 2012

Powroty bywają trudne. To prawda stara jak świat.  Od ponad miesiąca, co parę dni natrętnie atakuje mnie myśl... wracaj, wracaj!!!! Rozważam wtedy, na szybko wszystkie za i przeciw jakie w danej chwili wpadają mi do głowy. Za przemawia moje grafomańskie ego. Lubię pisać, choć zdaję sobie sprawę, że mój język ani w najdrobniejszej cząstce nie jest ani ładny, ani spójny a o jego harmonijności i giętkości to mogę sobie jedynie pomarzyć. Jednakże blogosfera ma tę cudną przypadłość, że takich grafomanów jak ja również przygarnia i otwiera dla nich swoje podwoje. Skoro „za” przemawia moja grafomańska chęć pisania, na drugiej stronie szali zaraz ląduje pytanie o systematyczność tegoż przedsięwzięcia. 

Zdawałam sobie doskonale sprawę, że Psiakoty stworzyłam dla siebie, jako moją osobistą darmową psychoterapię. Miały pomagać w walce z chorobą. Miały dawać siłę. Miały dawać wiarę w siebie.  I dały! Dały mi to wszystko i jeszcze więcej!! Pozwoliły wirtualnie poznać wspaniałe Osoby. To jest wartość dodana Psiakotów!!

Blog, jak jego nazwa wskazuje, poświęcony był psu a właściwie suńce oraz początkowo dwóm a później trzem kociastym futrom. Będąc w domu, obserwowałam ich życie, ich utarczki, ich zachowania. Biegałam za nimi z aparatem fotograficznym, by utrwalać moje cudne zwierzaki w różnych sytuacjach. Powrót do pracy, tak wyczekiwany zresztą, spowodował, że nie dysponowałam już takim czasem, aby na bieżąco uczestniczyć w poczynaniach moich podopiecznych. Zdawałam sobie doskonale sprawę, że omijają mnie fascynujące historie z ich udziałem. Ja natomiast wpadłam w trybiki życia kobiety pracującej. Tak było, jest i będzie i nie jestem w stanie tego zmienić. Mogę jedynie, pchana przemożną chęcią dzielenia się w miarę dyspozycyjności, czyli od czasu do czasu, przelewać za pomocą klawiatury wiadomości na wirtualne karty ich pamiętnika. I tak będzie.

Ponoć nigdy nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. To prawda stara jak świat. I Psiakoty też już nie będą takie same. Nic na siłę.


Tagi: powroty
09:12, jagus161
Link Komentarze (7) »
O autorze
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Kotlownia-blogi o kotach
Candy u Will.ow