Moja banda doskonała: Filuś, Czarna oraz Mała
RSS
czwartek, 30 grudnia 2010

Nie wiem zupełnie od czego mam zacząć. Troszkę tego dzisiaj było. Zacznę więc chronologicznie.

Z samego rana Boguś wpadł do...kibla. Tak, tak do samiutkiej muszli. A żeby było śmieszniej, badź tragiczniej do muszli napuszczony był...płyn dezynfekujący ów przybytek. Chcąc nie chcąc maluch zaliczył pranie kupra. Chyba nie muszę opisywać co się działo, kiedy tyłek prałam pod bierzącą wodą. Oczywiście w zaden sposób kapiel nie zadziałała uspokajająco na szkodnika. Koło południa upatrzył sobie jako ofiarę Filusia. A że Filkowi w owym czasie zakiełkowała w łepku chciejka na dwór, nie był zachwycony uporczywymi zaczepkami młodziaka. Na dodatek jakby tego było mało jego chciejka nie znalazła u mnie aprobaty. No i zaczęło się... Boguś zaczepia, Filek osiąga stan dużego wq...enia a na przyczepkę dołącza się Mała.

Prowodyrem tego wszystkiego był Boguś ale z Małą musiał użerać się Rudy. Tak się biedaczek zacietrzewił w tym wszystkim, że aż w ferworze łapoczynów z suńką o mało co a spadłby ze schodów. A Boguś... Boguś tylko patrzył na to wszystko z zaciekawieniem.

Po południu zaliczyliśmy weta. Tym razem przetestowałam kontenerek z trzema kotami w środku. Zdał egzamin celująco. Nawet gdy Boguś podrośnie, też będzie ich można zapakować na raz :) Wizyta przebiegła spoko. Koty zostały osłuchane i obadane. Boguś ma troszkę powiększony węzeł chłonny przy gardle ale pluca ma czyste. Starszyzna okazała się czysta. Tak więc obyło się bez zastrzyków. Mam je obserwować i serwować zachowawczo tablety.

Teraz idę szukać futer, bo jakoś się tu żadne nie pałęta i zaczynam ofensywę tabletową.

środa, 29 grudnia 2010

Koty kichające w dalszym ciągu. Do duetu dołączył Filuś. Tak więc mam zasmarkane trio. Dzisiaj rozebraliśmy z J. choinkę. Nie mogliśmy zdzierżyć nocnego turlania bombek po panelach, przez zasmarkanego grzdyla Bogusia. Kociak jakoś się tym nie przejął. Zaraz znalazł sobie nową zabawę. Przecież pudełka też są fajowskie a już ta folia, która leży nie wiadomo po co na podłodze...istny raj!

To, że Boguś panoszy się w domu to już się o tym przekonaliśmy. Wczoraj przegonił Filosława z naszego łóżka i sam zajął jego miejsce. Zadzwia nas natomiast kooperacja z suńką. Mała, która czasem nie potrafi zapanować nad swoim instynktem i pogoni kota, Bogusia toleruje w całkiem bliskim sąsiedztwie.

Kocia starszyzna jakiś czas temu, na taki stan rzeczy, strzeliła focha i wyniosła się na górę do Młodego. No cóż, Boguś rządzi na dzielni :) A ja czekam aż Mała zacznie miauczeć ;))

Zwierzęta chyba mają coś w swoim instynkcie, że na nowym miejscu próbują dominować na różne sposoby. To samo dotyczyło Małej, gdy do nas trafiła. Opanowała wtedy podwórko. Zostało jej to zresztą do teraz.

Ps.

J. twierdzi, że Boguś ma ślepia jak kot ze Shreka ;)

Tagi: Boguś mała
21:08, jagus161
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 27 grudnia 2010

Zaliczyliśmy weta. Na wizytę załapała się Czarna Kicia oraz Boguś.  Malucha zapakowaliśmy do kontenerka a Czarną z racji swoich animozji do Boguśka, zmuszeni byliśmy umieścić w torbie. To jej się nie spodobało. Swoje żale wylewała w takim stopniu, że nie było rady i trafiła do siedziby Malucha. Biedaczka tak była zestresowana, że nawet nie zwróciła uwagi na kocurka i cała wizyta przebiegla już zgodnie z planem. To znaczy na pierwszy ogień poszła panna, następnie kawaler. Diagnoza nie jest zła. Płuca czyste, temperatura w normie, tylko to kichanie. Na dzień dobry dostały po zastrzyku i do środy mamy je obserwować. W domu profilaktycznie po tablecie rutinoscorbinu każdy futrzak ma mieć apklikowane. Wiecie jak to jest z podawaniem kotu tabletki :) Na szczęscie Małemu tabletę podaję w trakcie zabawy w gryzienie :) Gorzej z dużymi. Filuś jakoś to przebolał. Z Czarną stoczyłam małą bitwę. Wygrałam ale zwycięstwo okupiłam podrapanymi rękami. Jutro chyba założę grube rękawice :)

18:53, jagus161
Link Komentarze (1) »
niedziela, 26 grudnia 2010

- O przyszła chodząca apokalipsa- takimi słowami przywitał dzisiaj Małą Młody siedząc przy stole i konsumując świąteczne śniadanie.

Mogłabym to samo rzec o naszym najmłodszym domownku, czyli o Bogusiu. Choinka jest zmaltretowana żeby nie rzec zmolestowana do ostatniej gałązki. Psubrata nie było tylko jeszcze na czubku. Za to dół ma opanowany perfekt.

J. obawiał się, iż kot z psem rozniosą drzewko ale o dziwo Mała tylko asystowała w bogusiowych harcach.

Zresztą mały tak się rozbestwił, że swoim zachowaniem doprowadził w sobotni wieczór Czarną do, nazwijmy to po imieniu...furii. Leżała sobie księżniczka z nami na łóżku, uskuteczniając świątecznego zalegatorka a ten łobuz jak nie wpadnie na legowisko... i dawaj od razu do Kici!!

Czarna, ma już amory w dalekiej przeszłości, a tu musi się oganiać od jakiegoś obszczymajtka. Chyba musimy umówić Bogusia z Panią Doktor Elą od kotów, co by mu aktywny balast odjęła :) Narazie jednak weta zaliczymy w innej sprawie. Mały i właśnie Czarna kichają jak dzikie, więc będzie leczonko kociego kataru.

 

sobota, 25 grudnia 2010

Święta w toku, więc i kotkom udzielił się świąteczny nastrój :)

Boguś jak widać top model. Chyba lubi pozować :)

Filuś jak zawsze myślami gdzieś daleko. :)

Czarna Kicia jak na kwoczkę przystało, dzielnie próbuje wysiadywać sianko, które położyłam na komodzie, gdy sprzątałam stół w salonie.

Ps

Choinka jak narazie stoi, ale jest niemiłosiernie maltretowana przez łobuza Bogusia. Straty w bombkach - sztuk 5. Z tego co zauważyłam inne ozdoby ponadgryzane. Boję się o małego żeby jakowych komplikacji żołątkowo- jelitowych z tego nie miał.

Tagi: Boguś czarna
17:28, jagus161
Link Komentarze (2) »
piątek, 24 grudnia 2010

Wszystkim miłośnikom kotów oraz piesków z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzymy wszystkiego co najlepsze.

Filuś, Czarna Kicia, Boguś oraz Mała.

21:04, jagus161
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 grudnia 2010

Pieczenie sernika z kotem na rękach, to chyba nie lada wyczyn. Na szczęście zdałam ten egzamin celująco :) Boguś po natrętnym pomagierstwie ululał się na sofie.

Czarna poszła w siną w dal. Korzysta z chwilowego ocieplenia klimatu. Przychodzi za to mokra jak kura.

Filuś wolał uciec od tak przyziemnych spraw, jak świąteczna krzątanina. Znalazlam go na ganku jak kontemplował na szafie od moich butów.

Mała jak na oszołoma przystało obszczekała lampki na tarasie i w oknie. Teraz biorę sie za ubieranie choinki. Aż się tego boję ;)

Tagi: choinka koty
14:54, jagus161
Link Komentarze (1) »
środa, 22 grudnia 2010

Boguś wprosił się sam na poranną kawę, którą zrobiłam J.

Tagi: Boguś kawa
09:44, jagus161
Link Komentarze (1) »
wtorek, 21 grudnia 2010

Piliście kiedyś wodę spod ogórków kiszonych? Z pewnością tak. Boguś też już pił! Dzisiaj rano Moja Progenitura odnalazła za swoim łóżkiem zaginione ścierki oraz gąbkę. Stan liczebny się zgadzał. Cóż z tego, gdy gąbka zaraz padła ofiarą myśliwskich zapędów młodocianego szkodnika, jak zdążył nazwać Bogusia J. Tak łatwo jej nie odpuści. Gdy my jedliśmy śniadanie, Szkodnik topił ją w owej wodzie spod ogórków, sam niejednokrotnie racząc się nią dyskretnie. Pacał tą bidną gąbkę swoimi łapakmi, nabijał na pazurki, podrzucał ...a woda z niej była wszędzie!!!!

 

Tagi: Boguś
14:11, jagus161
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 20 grudnia 2010

Boguś jest małym kradziejem. Zniknęły mi w przeciagu jednej nocy ściereczki do mycia garnków w ilości sztuk dwie oraz gąbka do garów - sztuk jedna. Ponadto Młody szuka swoich kluczy od domu, które nieopatrznie w niedzielę zostawił na biurku ... wiadomo... wcięła je amba :) Wszysto tak jakoś dziwnie wskazuje na tego małego łaciatego  huncwota, gdyż jedna ze ścierek znalazła się w łóżku Młodego. Synu zarzeka się, że jemu do snu ściera do garów nie jest niezbędna.

Dzisiaj wieczorem Boguś wspiął się na wyżyny kradziejstwa. Zakrochmalił Małej z michy kawałek parówki i nawet teraz gdy to piszę niemiłosiernie maltretuje owy kawałek, warcząc przy tym rozkosznie po kociemu. Najzabawniejsze jest to, że szykując suńce żarełko nawet się nie zorientowałam kiedy to zrobił. Udało mi się za to strzelić kilka fotek dokumentujących jego przestępstwo.

Filosław patrzył na to wszystko z kocim politowaniem i miną ...ale osoo chodzi??

A nasz słodki łobuz bawił się parówą w najlepsze.

Nagle wszystko ucichło, bo parówa wylądowała pod lodówką. Koniec zabawy! Ciekawe na jakie wyżyny zdolności manualnych i koncypowania będę musiała się wspiąć, by ją stamtąd wyciągnąć?

My z J. obmyślamy plan ratowania parówki a Boguś tymczasem, cichaczem...hop do michy Małej i bez ceregieli zasuwa makaron. Jest wszystkożerny!!! Zaczynam mieć wątpliwości co do jego kociej natury ;)

Jak zacznie szczekać, kupię mu kaganiec :D

 

21:48, jagus161
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3
O autorze
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Kotlownia-blogi o kotach
Candy u Will.ow