Moja banda doskonała: Filuś, Czarna oraz Mała
RSS
czwartek, 31 marca 2011

Nigdzie nie pójdę, tak będę leżeć !!

Pazurem nie kiwnę :)

Zmiana pozycji tylko ze względu na wędrówkę słońca :)

Tagi: czarna strajk
09:01, jagus161
Link Komentarze (10) »
środa, 30 marca 2011

Wczorajszy wieczór postanowiliśmy spędzić rodzinnie - znaczy się wspólnie. A jako że wspólnie, to padło, że będziemy oglądać cierpienia naszych piłkarzy, którym nie wiadomo dlaczego trener znowu kazał kopać piłkę. I tak sobie oglądamy, komentujemy ich grę, co rusz wybuchamy salwą śmiechu słysząc komentarze imć Gmocha. Co jakiś czas zaglądam na realcje on-line z czuba aby okrasić humorem i tak już śmieszne widowisko. I w takiej oto atmosferze uciekają nam minuty tego wątpliwej jakości widowiska, aż zdajemy sobie sprawę, że do naszych uszu dociera nader ciekawy odgłos.  Hałas już od jakiegos czasu drażnił nasz słuch, ale jakoś nie zwracaliśmy na to uwagi. Zaciekawiona zajrzałam do salonu zobaczyć przyczynę tego odgłosu. Okazało się, że Boguś upolował zmiętą kartkę papieru i skutecznie stara się ją zamordować (skąd ją wytrzasnął nie mam pojęcia).

Swoją robotę robił tak skutecznie, że aż przestawiał krzesła.

W trójkę stwierdziliśmy, że zabawa Boguśka jest ciekawsza niż mecz. Tym bardziej, że co jakis czas wpadał do nas na łóżko ze swoją ofiarą w pyszczku, by za chwilę odgłosy szarpania papierowej ofiary roznieść po całym domu.

Gdy zainstalował się pod oknem doszedł nowy odgłos - szelest żaluzji. Co się małemu bardzo spodobało i został w tym miejscu do końca swojej zabawy. Jego zabawa trwała w najlepsze jeszcze długi czas po skończonym meczu, gdy my staraliśmy się zasnąć.

Jako że czekam z utęsknieniem na prawdziwą wiosnę i ciepełko postanowiłam w ramach antydepresyjnej terapii ponownie zazielenić dom. W sobotę kupiłam zamiokulkasa. Zobaczymy jak długo u nas pomieszka. Jak widac Bogusiek nie zwracał wogóle na niego uwagi. Narazie...

Tagi: Boguś zabawa
09:28, jagus161
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 28 marca 2011

Dzisiejszy poniedziałkowy ranek przyniósł mi, za sprawą kuriera, ogromną radość. Zobaczcie Moi Drodzy co dostałam od Wilddzika. Musiałam się pochwalić, bo do tej pory nie wyszłam z podziwu nad jej zdolnościami artystycznymi.

Wilddzik namalowała na szkle moją bandę, czyli Filka, Czarną, Boguśka oraz Małą. Na dodatek jej artystyczna dusza oddała w pełni charakter każdego pupila. I tak Filosław zostal przedstawiony jak śpi i śni mu się micha żarła. Czarna jako stateczna dama, lubiąca pozować. Bogusławski jako muszkieter, czyli pierwszy zadziornik i łobuz w domu. A Mała jako szczęsliwa suńka pilnująca swoich futer.

Wilddzik przypomniała mi jednocześnie, że nie umieściłam jeszcze Boguśka w banerze mojego bloga. Coż... ogromne zaniedbanie z mojej strony. Teraz muszę się ładnie uśmiechnąć do osobistego informatyka, aby zlikwidował to karygodne niedbalstwo.

Obraz zawiśnie w przedpokoju, bo kolorystycznie pasuje jak ulał. Nie wiem skąd Wildzik wiedziała, że ściany są tam lawenowe oraz pomarańczowe :)

Postanowiłam, że tam  urządzę sobie moją osobistą kocią galerię. Obrazek Wilddzika  jest pierwszym egzempalrzem w owej kolekcji :)

Aniu dziękuję bardzo. JESTEŚ WIELKA!!!!!!!!!!!!


 

niedziela, 27 marca 2011

Czarna jest już w domu. Wróciła około 14-stej cała i zdrowa. Po zapachu futerka przypuszczam że siedziała gdzieś zamknięta w jakiejś piwnicy. Odetchnęłam z ulgą.

Młody jak na niesubordynowane dziecię przystało wypuścił ją z powrotem na dwór. Uduszę go kiedyś.

Tagi: czarna
14:24, jagus161
Link Komentarze (5) »

Od wczorajszego wieczora nie ma w domu Czarnej. Cały wczorajszy późny wieczór i cały dzisiejszy ranek szukam jej i nawołuję. Nie ma po niej śladu. Czuję się coraz gorzej i coraz częściej nawiedzają mnie złe myśli. Staram się je od siebie odpędzać, mając nadzieje, że gdzieś się zaszyła lub siedzi zamknięta przez przypadek w jakimś pomieszczeniu, niekoniecznie naszym. Nasze przetrząsnęliśmy kilkakrotnie.

 

Tagi: czarna
11:48, jagus161
Link Komentarze (3) »
sobota, 26 marca 2011

To działo się 24 marca, ale dopiero dzisiaj udało mi się wstawić zdjęcia. Boguś był pierwszy raz na ogrodzie. Nie powiem żeby był z tego faktu zadowolony. Wykazywal daleko posuniętą ostrożność i raczej niepewność. Posuwał się na ugiętych łapakach i nie odstępował mnie na krok.

Korzystajac ze słonecznej aury postanowiłam zrobić troszkę porządku przy moim nędznym kwiatostanie. Widać jeszcze śnieg, ktory jakoś nie kwapił się do zmiany stanu skupienia.

Jak widać krokusy u mnie jak narazie nie wykazują chęci do zakwitnięcia.

Prace porządkowe przyniosły także efekty w postaci znalezienia zaginionych fantów. Odnalazła się trzepaczka, którą znalazłam na skalniku między iglakami. Ciekawe jak Małej udało się ją wciagnąć w taki gąszcz? Znalazłam również swojego chodaka, który dziwnym trafem został zakopany na małej rabatce. :)

Boguś odnalazł przysypaną ziemią małą miękką wycieraczkę do butów. Mała jak widać nie próżnowała przez zimę :) Ale jak się zwykło mówić: w przyrodzie nic nie ginie, tylko zmienia właściciela. :)

Ps.

A dzisiaj jest sobota i pogoda lekko pisząc jest do bani. Pozdrawiam Wszystkich odwiedzających nasz blog. Trzymajcie się cieplutko i wiosennie. :))

 

Tagi: Boguś spacer
11:56, jagus161
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 21 marca 2011

Pierwszy dzień wiosny jest u mnie raczej zimowy aczkolwiek słoneczny. Koty zrobiły sobie dzisiaj wagary i zamiast na zewnatrz zdecydowanie wolą wygrzewać swoje futerka w oknach lub w miejscach słonecznych.

Czarna uwaliła swe futro na koszulce Młodego, którą złożoną zostawiłam na łóżku w sypialni.

Dwa pozostałe, naczelne głodomory, obrały sobie na bazę kuchnie. Wiedzą doskonale, że zawsze mogą w tym miejscu liczyć na drobną przekąskę.

Bogusiek zdecydowanie woli czas oczekiwania na przekąskę spędzać leżąc. Co sobie będzie kręgosłup nadwyrężał i łapki męczył.

 

Tagi: koty
14:06, jagus161
Link Komentarze (4) »
sobota, 19 marca 2011

Dzisiejszy ranek przywitał mnie takim oto widokiem.

Krzak bzu, siedziba lokalnej koterii, uginał się pod ciężarem mokrego śniegu. Druty, nie bardzo wiem od czego również ledwo co utrzymywały ciężar białego paskudztwa.

Nie było rady. Łopaty w dłoń i do roboty... tzn. J. do roboty, bo ja miałam inne zajęcie.

Akurat pojawiła się psina, więc szybciutko naszykowałam co trzeba i wyszłam na ulicę.

Z początku bała się podejść, bo Mała okropnie hałasowała. Na zdjęciu widać, że drut vel kabel nie utrzymał ciężaru śniegu. Sąsiedzi chyba nie mają łączności telefonicznej.

Jednak głód zwyciężył i z pewną nieśmiałością pieseczek podszedł do jedzenia.

Nawet zjadł kilka kawałków z ręki, ale o bliższej zażyłości nie było mowy. Po jedzonku oddalił się w sobie tylko znanym kierunku.

Gdy ja zajmowałam się psiną, J. spieszył łopatologicznie na ratunek iglakom.

Mała oczywiście też nie próżnowała. Biegała szczęśliwa, że wszystkich swoich ma w pobliżu. Irytował ją tylko ten biedny pieseczek za płotem.

Futra po porannej wpadce w głęboki śnieg, stanowczo opowiedziały się za okupacją domu, tudzież kuchennego okna.

15:10, jagus161
Link Komentarze (9) »
piątek, 18 marca 2011

Dzisiaj szykując sobie śniadanie, przez kuchenne okno wypatrzyłam ową psinę, którą obiecałyśmy sobie z Marylą dokarmiać. Nie namyślając się wiele drapnęłam w pośpiechu swój talerz oraz puszkę żarła przyszykowaną na tę okazję i wybiegłam z domu. Wybiegłam tak jak stałam, czyli w szlafroku i w papciochach, przez drzwi tarasowe, bo nie miałam czasu szukać kluczy od domu. Stojąc przy furtce w takim stroju z talerzem w ręku wołam psinę. A po niej ani śladu.Postałam chwilkę i wracam do domu. A tu... suprajz mnie czeka. Nie mogę wejśc do domu, bo Mała skacząc na drzwi, łapą opuściła klamkę i zamknęła jedyne wejście do domu. Już mam przed oczami widok jak siedzę w tym niewyjściowym stroju na schodach pod drzwiami i czekam na Młodego aż wróci ze szkoly. Druga opcja, ktora mi się nie usmiecha to włam do własnego domu, bo przecież nie pomoże mi walenie w te cholerne drzwi jak  Fred Flinstone i wołanie -  Maaałaaa wpuść mnieeeee!!!! Już się nerwowo rozglądam i nagle.... puk, puk jak Pomysłowemu Dobromirowi stuka po głupiej łepetynie nie piłeczka ale pesteczka nadziei. I zaczynam dedukować. Młody dzisiaj biegł na tramwaj, czyli wychodził garażem. Zazwyczaj go wtedy już nie zamyka na klucz!! Jest nadzieja!!! I tak w szlafroczku, w kapcioszkach z talerzykiem w ręku pomykam na około całego domu. Staję pod drzwirzami. Chwila prawdy...przekręcam klamkę i.... JESTEM W DOMU!!!!!.  Uff ulżyło mi. Małej w mało eleganckich słowach podziekowałam za mój bezmyślny postępek oraz jej nadgorliwość w pilnowaniu domu.

A teraz właśnie pada u mnie śnieg:( Wiosna chyba zastrajkowała i omija szerokim łukiem Sosnowiec :(

Tagi: mała psina
17:54, jagus161
Link Komentarze (7) »
środa, 16 marca 2011

Wczorajsze późne popołudnie oraz wieczór spędziłam na pilnowaniu rekonwalescenta, aby w swym amoczku nie zrobił sobie krzywdy.

Gdy zaczął powoli dochodzić do siebie- przynajmniej jemu się tak wydawało - opuściwszy kontenerek zawianym kroczkiem powędrował do sypilani i usadowił się na łóżku.

Podłożyłam mu szybko pod kuperek podkład -na wypadek gdyby jego pęcherz zechciał upuścic nieco ze swej pojemności.

Ogólnie Mały nie jarzył gdzie jest, co robi i dlaczego chce mu sie spać.

Później spotkałam go w przedpokoju. Leżał na środku szlaku komunikacyjnego.Musiałam go stamtąd szybko ewakuować, bo stwarzał zagrożenie dla siebie oraz reszty domowników.

Położylam go do kontenerka, w pokoju obok kuchni, żeby mieć go na widoku. Ale właśnie wtedy, jakby na złość, Boguś nagle zechciał zwiedzać w amoku kuchnię. Nie wiem jak to zrobił, ale udało mu się wskoczyć na dosyć wysokie szafki a później na lodówkę.

Spadł z lodówki dopiero przy próbie wskoczenia na szafki górne.

Dopiero po tej przygodzie chwiejnym krokiem, zarzucając dupką, dotarł do sofy w salonie i tamże na niej zaległ.

A dzisiaj rano, sprawny w 90% trzyma pyszczek w misce.

Wieczorem pojadę z nim na kontrolę. Dupka wyglada niezbyt estetycznie. Miejsce po jego klejnotach jest czerwone i łyse...bo oczywiscie dzisiaj rano zlizał to sreberko, ktorym miał wymalowany tyłek...  i nie wiem czemu to miejsce kojarzy mi się z dupą pawiana :)

 

Tagi: Boguś koty
10:44, jagus161
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2
O autorze
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Kotlownia-blogi o kotach
Candy u Will.ow