Moja banda doskonała: Filuś, Czarna oraz Mała
RSS
sobota, 30 kwietnia 2011

Pada deszczyk, pada. Pada sobie równo, raz spadnie na trawkę... a raz na .... wiadomo ;) Po tych deszczach bujnęła się trawa na ogrodzie, że hej !! Koszenie czas zacząć. J. wyprowadził dzisiaj kosiarę, co by ją Młodemu przyszykowac.  I się zaczęło.

Mała jak tylko zobaczyła sprzęt od razu zapałała do niego taką niechęcią, że jakby mogła to by kosiarkę przerobiła swymi zębiskami na żyletki. Z animuszem godnym wilka przystąpiła do ataku. Zjerzyła sierściuchę wzdłuż kręgosłupa. Odsłonila piękny garnitur uzębienia i warcząc podchodziła w jej pobliże. Kłapała zębiskami, sprawdzając czy jak ugryzie przewód paliwowy to kosiara coś poczuje. Ugryzła!! Kosiarka nie oddała. Za to zawarczała bardzo głosno, co suńkę doprowadziło na krawędź rozstroju nerwowego. I dalejże ujadać na to przebrzydłe, warczące monstrum!!

I tak w kółeczko. Maszyna swoje, suńka swoje. I tak obie na siebie warczały. 

Późniejsze wydażenia znam już tylko z opowieści J.

J. w końcu wyłączył kosiarkę. Suńka poszła ochłonąć do sadzawki. Na to wszystko pojawiła się przy J. Czarna. Piesa zobaczyła kota. Kot zrobił w tył zwrot.  A że drzwi od domu były otwarte oba zwierzaki poszarżowały na pokoje. Resztę pozostawię bez komentarza :)

Tagi: czarna mała
20:35, jagus161
Link Komentarze (8) »
piątek, 29 kwietnia 2011

Wczoraj miałam to już pisać. Na gorąco. Lecz niestety nic z tego nie wyszło. Nie wyszło za sprawą spodni Młodego. Nie wiem jak inne dzieci, ale moje ma wręcz histeryczną niechęć do zakupów ciuchowych. Jeździ do sklepów tylko z konieczności. Wczoraj taka konieczność wystapiła, bo jego wysłużone jeansy powiedziały dosyć i przeszły na zasłużoną emeryturę. Pustkę jaką zrobiły swoim odejściem trzeba było wypełnić nowymi :)Wiecie ile mi to uciechy sprawiło?! Zakupy z Młodym, juuupijaaaajeeeej!! On nie był zadowolony. Pierwszy sklep z jeansami. Kilka par do przymierzalni. Szybki wybór i ...spadamy do domu :(

Ale do rzeczy :) Wczoraj dzionek a dokladnie przedpołudnie nareszcie było takie, jakie być powinno. Cieplutkie, słoneczne, no... sielankowe wręcz :) Wyrzuciłam sobie poduchy na  krzesła tarasowe, zamierzajając wolne chwile spędzać na słonku. I gdy już zamierzałam spocząć na du...no dobra na krześle ;) usłyszałam głośne, pełne wyrzutu miauczenie.


To Czarna została po raz enty zapędzona przez Małą na wiśnię. Wczoraj jednak chyba miarka się przebrała, albo suńka w czymś Kici przeszkodziła, bo Czarna darła pychola na całego. Takiej rozdartej jej jeszcze nie słyszałam.


Mało tego siedziała prawie na czubku drzewa. Tak wysoko przed Małą jeszcze nie uciekała.

Bogusiek natomiast przytachał  przedwczoraj do domu na swym grzbiecie, dokładniej za uchem kleszcza. Futra niby są zabezpieczone przed tym paskudztwem, ale zawsze się znajdzie jakiś wyjątek, który za wszelką cenę chce się doczepić na krzywy ryj :) I nie byłoby problemu, bo zazwyczaj, jak już się jakiś wczepi, to radzę sobie z ich wyciąganiem. Niestety ten wredny typ rozerwał mi się w czasie wyciągania i kleszczowa szczęka utknęła na dobre w skórze zwierzaka. Nie mogę jej niczym wyciągnąć, nawe pęsętą. Miejsce nie jest zaczerwienione. Odkarzam wodą utlenioną kilka razy dziennie, ale nie mogę tego szczątka usunąć. Chyba dzisiaj wieczorem będę zmuszona podjechać do weta.

Ps.Póki co, nie mogę wstawic zdjęć Czarnej. Gdy tylko blox mi to umożliwi, uczynię to niezwłocznie:)

08:18, jagus161
Link Komentarze (9) »
środa, 27 kwietnia 2011

Wczoraj zostałam zaproszona przez Alicję do zabawy w "6 rzeczy, których o mnie nie wiecie" :) Tak więc zabawę ze mną w roli głównej czas zacząć:)

  1. Jestem zodiakalnym Lwem a po płci to Lwicą. Ludzie spod tego znaku ponoć mają dusze artysty. No cóż od każdej reguły jest wyjątek i ja takim wyjątkiem jestem. Nie przejawiam żadnych artystycznych talentów, chyba że granie komuś na nerwach można nazwać talentem. I mam dziedziczny igłowstręt już w drugim pokoleniu. Przyszycie guzika to dla mnie katorga :)
  2. Jestem niepoprawną optymistką. Uwielbiam życie i ludzi. Lubię podróże, ale siedzenie w domu też sprawia mi frajdę.
  3. Tak jak uwielbiam kontakty z ludźmi tak nie toleruję u nich zwykłej głupoty, egoizmu i nietolerancji. Potrafię wybaczyć wiele, ale gdy ktoś zrani mnie do żywego może o mnie zapomnieć, bo zwyczajnie przestaje dla mnie istnieć
  4. Nie lubię czytać romansów i takie ksiażki omijam szerokim łukiem. Lubię literaturę faktu. Opracowania historyczne i biografie. Od kilku lat notorycznie zarażana jestem przez moich panów literaturą fantasy i nie zaprzeczam ale wciągnęło mnie to :)
  5. Jestem farbowaną blondynką :) Odkąd pamiętam :)
  6. Acha i mam na imię Agnieszka :)

Tak więc za sprawą takiej prostej zabawy możemy poznać się jeszcze troszeczkę bliżej:)

Warunkiem tej zabawy jest podanie jej dalej :) Skoro padło na mnie i przystałam do niej, to muszę zaprosić również inne osoby. Więc do dalszej zabawy zapraszam:

Wilddzika, która prowadzi przesympatyczny blog o swoim domku i dwóch kotkach,

Amyszkę, której Karmelek zwyczajnie mnie zniewala - no... kocham rude i nic na to nie poradzę :)

oraz Panvvu , który prowadzi odjechane KOtMIKSY, które uwielbiam czytać przy porannej kawie.

No i co Moi Drodzy, zgadzacie się ?

Będę zaszczycona Waszym udziałem w tej zabawie :)

Tagi: zabawa
18:15, jagus161
Link Komentarze (10) »
wtorek, 26 kwietnia 2011

Uwielbiam taki czas w przyrodzie, gdy kwitną drzewa owocowe. Filuś też chyba ma duszę romantyka, bo ostatnio zasiedział się pod kwitnącą wiśnią i za nic nie chciał się spod niej ruszyć.

Wołałam, wabiłam jedzonkiem a on jak zahipnotyzowany dupki ruszyć nie chciał i co rusz spoglądał w lewo na kurki Maryli. Czy on myśli, że w tym sezonie łowieckim upoluje big birda? :) Płonne te jego nadzieje :)

Filuś ogólnie ostatnimi czasy zmienił swe życiowe motto. Wcześniej będąc kotem bardzo nieskorym do niańczenia tj. noszenia na rękach i tulenia, teraz daje się nie tylko nosić ale i głaskać oraz miziać a przy tym mruczy nad wyraz przymilnie. To nie jedyna zmiana. Zmieniło się też jego podejście do górnego tarasu. Bardzo ochoczo penetruje rynny i zapewne chce odkryć którędy Czarna znika z pokoju Młodego.

Na szczęście nie odważył się jeszcze wykonać skosku na dach garażu. To właśnie ten skok daje Czarnej sposobność do ucieczek z domu.

Na moje wołanie miziak grzecznie się wycofał i wrócił na bezpieczny grunt :)

W  sobotę J. zrobił lifting naszej kilkunastoletniej wierzbie. Szalał z nożycami jak kosiarz umysłów :) Chciałam to zrobić wczesną wiosną, niestety nie mam takiej pary w łapach i musiałam wyczekać na odpowiedni czas aż J. go znajdzie. Znalazł teraz o oto... taadaaamm !!!:)

Reasumując, to życie u nas toczy się spokojnym utartym szlakiem. Koty łazęgują po skarpie. Mała z ADHD szaleje po ogrodzie, nie spoczywając na minutkę. Co jakiś czas zalicza sadzawkę, która po jej wizytach wygląda coraz gorzej. W tym roku musimy ją już odnowić, bo inaczej nasz Senior ( czyt. karaś) pozbawiony zostanie wody :) a nie wygląda na rybę, która może bez niej życ  ;)

My tu gadu, gadu o życiu a przecież mam z  Młodym prawdziwą sportową ucztę, czyli Mistrzostwa Świata w snookerze :) I cały nasz harmonogram zajęć podporządkowany jest transmisjom z tych mistrzostw. J. jakoś nie widzi w tym sporcie nic pasjonującego, ale wobec wiekszości nie oponował i na czas weekendowych transmisji oddawał się swojemu ulubionemu zajęciu, czyli czytaniu fantasy :) A do naszego dwuosobowego zespołu dołączył ku naszemu rozbawieniu Boguś. Wczoraj wieczorem w czasie trzeciej sesji meczu Ronniego O'Sullivana z Shaunem Murphy Bogusiek zainteresował się tym co się dzieje w tym dużym srebrnym pudle.

Tak go to pochłonęło, że próbował nawet wbijać bile :)

Narazie to tyle, bo szykuję się na popołudniowe transmisje. Pozdrawiam serdecznie.

Acha i bardzo dziekuję Wszystkim za świąteczne życzenia :)

Do następnego :)

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Leniuchujemy od sobotniego popołudnia :)

Każdy z nas leniuchuje na swój sposób. Statycznie tak jak Czarna :)

oraz Filek :)

Lub aktywnie a nawet bardzo aktywnie, tak jak Mała

z Bogusławskim :)

Zapraszamy na nowe wieści już we wtorek :)

Przesyłamy dla Wszystkich Czytelników moc buziakiów, miziakow oraz radosnego szczekania :)

Narka :)

Tagi: koty suńka
13:41, jagus161
Link Komentarze (12) »
piątek, 22 kwietnia 2011

Filek ostatnimi czasy chadza własnymi scieżkami. Przy okazji poszukiwań Czarnej dowiedziałam się, że przesiaduje w ogródku Klaudii (ostani dom na naszej ulicy). Klaudia się śmiała, bo jak mówiła, w które okno nie spojrzy tam rudy siedzi. Faktycznie zdybałam Rudzielca na gościnnych występach, tuż za ogrodzeniem, na działce Bety. Jakoś nie wykazywał daleko posuniętej ostrożności, na terenie będącym we władaniu owczarki niemieckiej :)

Gdy go zawołałam, grzeczniutko przeszedł na nasz ogródek, ale jak się okazało tylko tranzytem.

Przeszedł podjazdem, minął dom,  przeskoczył ogrodzenie i już był na naszej ulicy z widokiem na swoją skarpę :)

Wczorajszy dzień wspólnie spędziliśmy na dworze. Ja coś próbowałam robić przy trawnikach, koty próbowały łapać opaleniznę. W tym ostanim suńka im bardzo przeszkadzała.

Gonitwy były co rusz. Gdy koty założyły jakaś bazę,  suńka od razu ją zamykała. Czarna notorycznie lądowała na czereśni lub wiśni i robiła za wiewiórkę. Nawet Filek musiał zaliczyć drzewo, choć on  niechętny takim atrakcjom. Tylko Bogusiek ma sposób na Małą. Zwyczajnie się kładzie i czeka aż suńka poszturchawszy go kinolem pójdzie w inne miejsce. Koty zdegustowane takim zachowaniem piesy emigrowały na skarpę, ale co rusz chciały się dostać na ogrodek. I tak na okrągło :) A na wieczór Mała zrobiła otwarcie kąpieliska i calutka wtarbaniła się do sadzawki.

Kompletnie nie wiem jak wczorajszy dzień ma się do wprowadzanej dyscypliny. A dzisiaj już jest powtorka z rozrywki, bo Czarna otworzywszy sobie drzwi wejściowe do domu wyprowadziła tarasem całe stado i gdy piszę te słowa widzę futra buszujące na skarpie.

Na dzisiaj planuję otwarcie sezonu tarasowego :) Wyniosę z Młodym meble. Od czegoś trzeba zacząć. W końcu już prawie maj za pasem i chce mi się słońca, ciepła, kwiatów a nie wiatru, deszczu i śniegu.

 

08:33, jagus161
Link Komentarze (6) »
środa, 20 kwietnia 2011

Uff, nareszcie przyszła!!! Wiosna znaczy się przyszła ...a z nią ciepełko. Futerka są bardzo grzeczne a szczególnie Czarnula. Kicia po owej przygodzie dupska daleko nie rusza i zazwyczaj przesiaduje na ogrodzie. Boguś jak to Boguś, eksploruje coraz dalsze zakątki już nie tylko ogrodu ale i skarpy. Znalazł sobie wdzięcznego przewodnika. Najzwyczajniej w świecie podpiął się pod Filka i zza jego pleców poznaje lokalną koterię :)) Kocietowarzystwo o dziwo w ogóle na młodego nie zwraca uwagi, więc Bogusiek korzysta z dobrodziejstw skarpowego przekąskowego bufetu. Tak, tak..niestety dołączył do koła łowieckiego. Nie wiem jakiego ptaszka upolował, bo z daleka widziałam tylko jak dumny i wyprężony jak nie wiem co, targał coś w pycholu na nasz ogródek. I byłaby prawdziwa idylla, gdyby ...no właśnie gdyby nie Zuza :) Zuzka nie przyjęła do wiadomości, że koło niej będzie się kręcił młody przystojny kocurek. I gdy tylko ich drogi się schodzą następuje tzw. darcie futra -  dosłownie i w przenośni.

Ostatnie starcie miało miejsce w piątek na drzewie. Dodam że Marylowym drzewie, a więc na terenie wroga :) Bogusiek dzielnie się bronił, bo on sobie też nie da w kasze dmuchać!! a co!! :) Jednak Zuzula coraz bardziej napierała i kocurek zmuszany był co rusz wspinać się na wyższe partie drzewa. I gdy sytuacja wydawała się dla młodego beznadziejna w sukurs przyszła o dziwo Czarna. Taka nieoczekiwana odsiecz musiała się źle dla Zuzy skończyć. Kotka najzwyczajniej w swiecie została zepchnięta przez Czarną z drzewa. A później Czarna objęła w posiadanie drzewo.

Bogusiek też nie kwapił się z zejściem, świętując chyba swoje ;) zwycięstwo. Jego jednak na tle pochmurnego nieba wogóle nie było widać w obiektywie aparatu, dlatego są zdjęcia tylko Czarnej.

Ogólnie obie z Marylą byłyśmy w szoku.  Maryla, że Zuzka spadła ze znacznej wysokości. Ja, że Czarna ruszyła na ratunek Boguśkowi. Acha!! w szoku również była  Zuza. Sprawdziłyśmy ją obie z Marylą, czy ma wszystko na swoim miejscu i czy nic jej się nie stało. Na szczęście wyszła z tego bez szwanku. No może z jednym szwankiem... ucierpiał jej wizerunek :)

I tak oto ujawniła się koalicja, o której istnieniu nie miałam pojęcia. Boguś trzyma teraz z Czarną. Czarna już na niego nie syczy i nie strofuje.

...no może czasem, jak młodzian przegnie nieco z pieszczotami.

Czarna nie lubi widać lekkiej perwersji, woli delikatność :D

Wszystko dobre, co się dobrze kończy :) Moje futerka grzeczniutkie jak nigdy :) Suńka też nie przegina. I tylko Zuzka swoją frustrację wyładowuje na każdym napotkanym kocie a nawet na Małej - czego ostanio byłam świadkiem jak przez siatkę obie darły pyski a kocia dodatkowo jeszcze ogrodzenie łapą zaczepiała :))

Ach, naprawdę wiele się dzieje na skarpie i okolicy, ale to już następnym razem :)

 

12:28, jagus161
Link Komentarze (8) »
czwartek, 14 kwietnia 2011

Oj, nareszcie wolny ranek. Można nadrobić zaległości.

Parę dni temu wpis Panvvu na KOtMIKSACH zainspirował mnie do pewnego działania. Na drugi dzień zapięłam Małą na smycz, wrzuciłam aparat do torby i choduuu na drugi koniec mojej dzielnicy aby zrobić to zdjęcie.

Teraz już wiecie w której dzielnicy Sosnowca panoszą się moje futra :)) Poza tym jest to chyba jedyne graffiti nadające się do publikacji :))

Później Czarna dała nam wszystkim nieźle w kość i publikacja zdjęcia nastąpiła  z nieznaczną obsówką.

Skoro jednak wszystko wróciło do normy, to dlaczego te normy trzeba zmienić? Czarna kompletnie tego nie rozumie. Wczorajszy ranek, jak zwykle przywitał moje zaspane oczy tradycyjnym widokiem oczekujących na wypuszczenie kotów.


- O!!! jest git- Pańcia wstała - witajcie ptaszki na skarpie!

Szykując śniadanie Młodemu do szkoły, między jedną a druga kromką wydałam brzemienne w skutkach oświadczenie.

- O nie moi kochani!! W związku z niedawnymi wydarzeniami, politbiuro po jednostronnej naradzie podjęło decyzję o ograniczeniu kocich swobód. Nie będzie porannego i wieczornego wychodzenia.

- Że co?! Nie wychodzimy?! Jakie ograniczenie?!  To jest napaść na kocią suwerenność oraz podeptanie kociej godności!! To pachnie zdradą!!!

Koty zrobiły oczy jak spodki i zastygły w pozie niebywałego zdumienia.

Po konsternacji jaka nastała, najszybciej do siebie doszli panowie i z godnością udali się do kuwet. Czarna, jako naczelny opozycjonista rozpoczęła strajk okupacyjny blatu. Gdy nie przyniosło to żądanego skutku rozpoczęła małą zadymę. Na pierwszy rzut poszła zazdroska z lufcika zrzucona z niebywałym animuszem. Później doszedł jęk na całe pyszczysko i drapanie pazurami po szybie. Wobec zainstaniałej sytuacji aparat porządku i bezpieczeństwa zmuszony został do podjęcia pewnych czynności. Czarna została siłą usunięta, żeby nie rzec spacyfikowana z kuchennego blatu, przeniesiona na schody a drzwi do kuchni zostały zamknięte.

W południe aparat bezpieki zezwolił futrom na wybieg.

Przyznam się, iż z duszą na ramieniu wołałam wczoraj Czarną do domu. Uff...odetchnęłam z ulgą a kamień spadł mi z serca, gdy zobaczyłam jak zbiega ze skarpy.

A dzisiaj również nie wypuściłam rano futer na skarpę. Solidarnie wszystkie trzy zostały za kuchennymi drzwiami. O dziwo jest cichutko.

No...i to sie nazywa wprowadzanie dyscypliny. A co!! :))

 

Tagi: czarna koty
10:11, jagus161
Link Komentarze (8) »
wtorek, 12 kwietnia 2011

KOCHANI CZARNA WRÓCIŁA!!!!!!!!!!!

JEST CAŁA  I CHYBA NIC JEJ NIE DOLEGA :) OBECNIE WESZŁA CAŁA DO SWOJEGO KORYTKA, CZYLI WIADRA Z KARMĄ :)

PORYCZAŁAM SIĘ Z TEGO SZCZĘŚLIWEGO ZAKOŃCZENIA.

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM KTÓRZY MNIE WSPIERALI W TYCH TRUDNYCH CHWILACH.

JESTEŚCIE WSPANIALI. DZIĘKUJĘ WAM BARDZO!!!!

19:22, jagus161
Link Komentarze (20) »
poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Rozwiesiłam dzisiaj ponad 40 ogłoszeń. Rozmawiałam z ludźmi. Zadzwoniłam do schroniska. Nikt nie przywiózł przez weekend takiej kotki. Nie znalazłam jej też martwej, co pozwala mi wierzyć, że nic przykrego jej nie spotkało. Teraz pozostaje mi tylko nadzieja, że wróci. Prędzej czy później ale wróci do nas, bo wszyscy tu na nią czekamy.

Tagi: czarna
17:38, jagus161
Link Komentarze (14) »
 
1 , 2
O autorze
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Kotlownia-blogi o kotach
Candy u Will.ow