Moja banda doskonała: Filuś, Czarna oraz Mała
RSS
wtorek, 27 maja 2014

- Piesek jest chory i trzeba go uśpić- te słowa kieruje do mnie mężczyzna ze smyczą w ręku zamykając drzwi, za którymi żegna się z tym światem jego pies. Po czym wychodzi z przychodni, wsiada do auta i odjeżdża. I tyle w tym temacie.

Kim a może czym są dla nas zwierzęta tak stare, tak schorowane, że decydujemy się na ich eutanazje i czy taki krok to dla nas pozbycie się „problemu”, czy może robimy to dla nich mając wiarę, że skracamy ich cierpienia.

Siedząc dzisiaj w poczekalni u weterynarza odczułam, że pozbyto się problemu, który ostatecznie zapakowany w karton czekał na firmę utylizacyjną.



Tagi: pies
17:19, jagus161
Link Komentarze (2) »
sobota, 17 maja 2014

Czas akcji. Piątek ok 16.00.

Miejsce akcji . Kuchnia.

-Filek, nie próbuj teraz skakać z lodówki- mówię do niego szypułkując truskawki.

- Nie skacz na blat. Siedź grzecznie na lodówce i czekaj! Wlazłeś tam, ruda łachudro, to przynajmniej poczekaj z zejściem aż skończę . Nie ma miejsca w tej chwili na twoje akrobacje.

-Cholera... nie skacz!!! Aaaaaa...!!!!! Filek uduszę cię!!!! Coś mi zrobił!!!! Jak piecze i szczypie!!!!

Cudowny początek weekendu. Do mojego podłego nastroju związanego z panującą aurą Filek dodał od siebie trzy krwawe szramy na moim prawym policzku.

 Hmmm... pytanie typu egzystencjonalnego- znikną  do poniedziałku ??



Tagi: Filek
06:40, jagus161
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 12 maja 2014

Powiedziało się „A”.

Kobyła u płotu.

Pacta sund servanda.

Tyle, tytułem wstępu, że wracam do spisywania na bieżąco nikczemnego żywota niewdzięcznych i rozpuszczonych czterech futer  i jednego sierściucha, któremu mimo upływu lat i moich starań nie ułożyło się po kolei w czerepku.

Jednak, nim teraźniejszość zajmie pierwszoplanowe miejsce, muszę niestety wrócić do przeszłości, a konkretnie cofnąć się do 4 lipca 2013 roku.  Słowo niestety, jest jak najbardziej na miejscu, bo nie jest to dla mnie data radosna, mimo iż dla ponad 315 mln Amerykanów jest. Nie dla mnie, bo wtedy ostatni raz widziałam Czarną Kicię.

Czarna jak to zwykle w jej naturze było, wygrzewała się owego popołudnia na aucie, zaparkowanym przed domem sąsiada Irka. I tam ją wszyscy widzieli. Później, wieczorem już nikt jej nie widział i mimo zakrojonej na szeroką skalę akcji poszukiwawczo – informującej, Czarna Kicia zapadła się pod ziemię. Przez kilka miesięcy wychodziłam każdego wieczora przed dom na ulicę i nawoływałam. Nie przepuściłam żadnemu czarnemu kotu w okolicy, musiałam dokładnie go obejrzeć. Monitorowałam strony internetowe, w tym stronę schroniska w Sosnowcu.  Do tego stopnia nie dopuszczałam do siebie zaginięcia Czarnej, że w styczniu tego roku, myślałam, że ją znalazłam, że szczęście się w końcu uśmiechnęło do mnie, gdy przeczytałam właśnie na schroniskowej zakładce kotów do adopcji, że czarna kotka o jedwabistym futerku czeka na dom.  Na samo wspomnienie tamtych emocji, gdy jechałam do schroniska, widząc oczami wyobraźni jak Ją ściskam w ramionach, jak przytulam Jej łebek do mojego policzka i w końcu jak Ją zabieram do domu, łzy pojawiają się w kącikach moich oczu. Niestety życie jest brutalne i w tym wypadku takie też było. Kotka w schronisku faktycznie była łudząco podobna do Czarnej, miała podobną posturę, miała jak Czarna jedwabiste futerko. Inne były oczy, które nie były oczami Czarnej i nie miała charakterystycznej kępki białego futerka na brzuszku w okolicach blizny po sterylce. I co najbardziej przekonujące, trafiła do schroniska w czerwcu 2013, czyli wtedy, gdy Czarna Kicia była jeszcze z nami.  Wtedy, tam w schronisku w kociej chatce poddałam się.  Najnormalniej w świecie rozryczałam się w przy tych wszystkich wolontariuszach i kotach jakby mi zginęła bliska osoba. A, że życie nie znosi pustki i co krok szykuje nam niespodzianki, tak i dla mnie przygotowało coś, co zmusiło mnie do działania i skierowało moje myśli w inną niż Czarna Kicia stronę. Ale to już inna opowieść, za to z happy endem.

To ostanie zdjęcie Czarnej  jakie znalazłam w aparacie. Nosi datę 5 maja 2013 rok



20:46, jagus161
Link Komentarze (9) »
niedziela, 11 maja 2014

Ileż to razy, niepokorna myśl świdrowała moje szare komórki, a właściwie miejsce gdzie wedle wszelkich nauk anatomii winny się one znajdować, że  byłoby dobrze wrócić do Blogowej Kociej Rodziny. Ileż to razy za każdym razem znajdowałam wymówkę, że ten powrót jest dla mnie pożeraczem czasu, którego nie mam za wiele. Zdaję sobie również sprawę, że taką wymówkę ma każdy z nas na zawołanie. Jednak coraz bardziej męczy mnie chęć podzielenia się na łamach Psiakotów tym co się u mnie działo i dzieje obecnie. Ot taki blogowy ekshibcjonizm ukierunkowany na ukazywanie codziennego życia, w którym wiodące role odgrywają koty i pies.  Tak więc...Psiakoty wracają.

Tagi: koty
12:53, jagus161
Link Komentarze (7) »
O autorze
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Kotlownia-blogi o kotach
Candy u Will.ow