Moja banda doskonała: Filuś, Czarna oraz Mała
RSS
sobota, 24 września 2011

Tak, tak,  krótkie arktyczne lato właśnie się skończyło. Odeszło daleko i wróci do nas za 10 miesięcy. Teraz będzie nas dołować krótki dzień, chłodne słońce, porywisty wiatr, wszędobylska mgła i wszechobecny deszcz. Nie mam weny do pisania. Jak pomyślę sobie o jesieni, to zaczyna mnie zdrowo telepać z nerw.

 

Wszyscy czujemy zbliżającą się zmianę. Futerka już nie przesiadują całych dni i nocy na skarpie. Wystarczy im już tylko dzień. Wieczór grzecznie i zgodnie zaczynają spędzać w swoim towarzystwie w domu. Czarna zaczyna wpychać się pod kołdrę a to wróży zbliżające się chłody.

Dzisiaj jednak jeszcze słoneczko nam łaskawie przyświecało, więc duet naczelnych rozrabiaków buszował po podwórku i po tarasie.

Ostatnie promienie słońca łapał też Kuba, kocur Maryli, wylegując się na daszku komórki.

To okropne, ale czuję, że zaczyna dopadać mnie jesienna chandra. Jeszcze się na dobre nie zaczęła a ja już mam jej dosyć. Nic na to nie poradzę, że nie lubię tej pory roku. Może i ona fajnie się zaczyna, bo jeszcze październikowym ciepełkiem czasami nas uraczy ale fatalnie się kończy, bo listopadowo- grudniową pluchą :) Byle do wiosny, bo z zimę ze śniegiem przeżyję, byleby nie za długą :))

Filuś też już chyba zaczyna tęsknić za latem ;)

Tagi: koty
19:57, jagus161
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 19 września 2011

Ubiegły tydzień mieliśmy wyłączony z życia towarzyskiego. Przyczyną tego były oczywiście ME w piłce siatkowej mężczyzn.

Kotom również się udzieliło nasze kibicowanie. Idąc za naszym przykładem, Filek zajął miejsce na łóżku, aby obejrzeć wczorajszy mecz finałowy.

Tyle tylko, że było to najlepsze miejsce :) Rudy jak zwykle wykazał się wysoce pojętym kocim egoizmem.

- Ej! Rudy, nie za dobrze ci? - zapytał Młody, wyginając się na łóżku, tak by cokolwiek zobaczyć.

- Mogłoby być szersze to oparcie, ale jakoś dotrwam do końca. W końcu nie co dzień jest finał - zamruczał rudzielec i przyjął pozycję na sfinksa.

A na koniec cykl "Z kącika kulinarnego Boguśka".

Bogusiek i solanka z mozzarelli.

Tagi: Boguś Filek
18:17, jagus161
Link Komentarze (15) »
niedziela, 11 września 2011

Wieczorową porą, siedzimy sobie z J. w saloniku, rozmawiamy. Nagle do naszych uszu docierają dziwne odgłosy z przedpokoju a właściwie z naszego ganku. Ni to szczekanie, popiskiwanie, takie to wszystko w swej wymowie radosne.

- Z czego ona (Mała) się tak cieszy? - pyta J.

Wychodzimy i co widzimy?

Otóż widzimy jak nasza suńka, przytachawszy w swojej paszczy jeża, obraca go na podłodze we wszystkie strony. Ciesząc się z tego faktu niemiłosiernie.

J. nie namyślając się wiele, ruszył kolczastemu stworzeniu na ratunek. Łopatka do węgla w dłoń, jeża na łopatkę i chodu na skarpę aby jeżyka wypuścić na wolność. W oczach suńki widać było wielkie rozczarowanie.

Na tym jednak nie koniec. Na dworze, przed domem, odwracam się i co widzę. Ano widzę Filka skupionego i pochylonego nad czymś w trawie.

Okazało się, że rudy też sobie coś upolował. W końcu tak nobilitowane towarzystwo zobowiązuje. Tyle, że jak widać poniżej Filosław gustuje w innym typie zwierzątek.

Teraz ja ruszyłam na pomoc nieszczęśnikowi. Chwyciłam za tylne odnóża. Zrobiłam zamach jak Anita Włodarczyk :)) i wyrzuciłam big konika polnego za ogrodzenie.

A na koniec deserek...postanowiłam założyć kącik kulinarny Bogusławskiego i w miarę możliwości publikować zdjęcia dokumentujące jego upodobania kulinarne. Tak więc dzisiaj na deser...

Bogusławski i szczypior. :)

Tagi: koty suńka
13:50, jagus161
Link Komentarze (19) »
środa, 07 września 2011

Wrzuciłam na kompa  te zdjęcia, kiedy jeszcze żar lał się z nieba a nam wszystkim lało się po du...e. Teraz już nie pamiętam, co miałam napisać a nie zdążyłam napisać. Obecnie to już nieistotne.

Istotne w tym wszystkim jest to, że Bogusiek to istny wodnik szuwarek.

Teraz czekamy aż to nasze kocie indywiduum skusi się na kąpiel w sadzawce. Oczywiście razem ze swoją nieodrodną, pokrewną duszą tj. Małą.

Wiem, wiem... od ostatniego wpisu upłynęło troszkę wody. Tym bardziej spieszę donieść, że futra i ja zapomnieliśmy już dawno o zapuchniętych ślepiach. Powieki wróciły na swoje miejsca a rozerwana powieka u Czarnej też jakoś się ładnie zagoiła i nie sprawia problemu.

Troszkę się działo, ale teraz nie ma sensu do tego wracać. Wspomnę tylko, iż koło łowieckie działa na całą parę i nie dalej jak wczoraj zmuszona byłam sprzątać piórka z garażu i gonić po schodach za Boguśkiem, który z gołąbkiem w paszczęce pomykał cichcem na salony.

Tagi: Bogusiek
18:07, jagus161
Link Komentarze (12) »
O autorze
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Kotlownia-blogi o kotach
Candy u Will.ow