Moja banda doskonała: Filuś, Czarna oraz Mała
RSS
wtorek, 19 lutego 2013

I znowu nas zasypało. Miałam nadzieję, że zima odpuści, lecz jak widać płonna ta nadzieja, skoro znowu sypie i o wszelkich oznakach (choćby tych mikroskopijnych) wiosny mogę sobie obecnie pomarzyć. Jakby tego wszystkiego niedobrego, bo przecież sypiący śnieg, wiejący zimny wiatr nie może być dobry, było mało, na dokładkę znowu jestem chora. Nie żebym się użalała na sobą, o to to nie, lecz ewidentnie w tym roku chłonę wszystkie wirusy jak przysłowiowa gąbka. Lecz nie o mnie ma to być wpis, tylko o naszej mamuśce Suzi.

Zapewne kociarze wiedzą, że nasze koty mają takie cuś wbudowane, że gdy mamy związane z nimi jakieś plany, jakiś wyjazd np. to one wtedy zapadają się pod ziemię. W każdy inny dzień, plączą się pod naszymi nogami, wszędzie jest ich pełno, prawie je rozdeptujemy. Wystarczy tylko zaplanować wyjazd z kotem...amba wcięła kota. Możemy wołać, wabić jedzeniem, szukać, zaglądać w ich ulubione miejsca... nic, kota wcięło, porwało ufo, rozpłynął się jak obłok pary. Wczoraj chciałyśmy z Marylą podjechać do naszego weta Pana Darka z naszą cieżaróweczką Suzi, żeby uzgodnić co robimy dalej i w jakiej kolejności. Niestety, my sobie planujemy a koteczka ma swoje zapatrywania w tym względzie. Normalnie zapadła się pod ziemię, to znaczy zapadła się w piwnicy u Maryli. Maryla szukała, wołała i nic. Dopiero rano we wtorek, kotka pojawiła się w drzwiach piwnicy jak gdyby nigdy nic.

Ponieważ wczoraj umówiłyśmy się, że skoro nie w poniedziałek, to może we wtorek podjedziemy do przychodni i jeśli Suzi się znajdzie, to Maryla przyniesie ją we wtorek rano do nas do domu. Młody został wtajemniczony w nasz plan i miał kotkę odebrać. Suzi się znalazła ale ja się rozchorowałam i nici z wizyty u Pana Darka. Plus jest taki, że mamuśka leży teraz w ciepłych pieleszach u mnie i tylko od czasu do czasu spoglądając w okno, tęsknie zamiauczy za dworem.

Do domu próbował się dostać również dzisiaj Toffik. Obczaił już drogę, naszych futerek do kuchennego okna. Nie przewidział tylko, że Mała będąc w kuchni i zobaczywszy nie swojego ( jeszcze) kota, urządzi istny festiwal szczekania na stojąco, mocno wsparta o blat kuchenny. Biedaczek przestraszył się bardzo i pomimo mojego wołania i prób wzięcia go chociaż do piwnicy, czmychnął na marylowy ogródek. Później Maryla mi opowiedziała, że zaszył się w kocim kąciku u niej w piwnicy i nakarmiony smacznie śpi.

Suzi dzisiaj u mnie, Toffik dzisiaj u Maryli, czyli nastąpiła nieoczekiwana zamiana miejsc :))

Tagi: Suzi Toffik
19:49, jagus161
Link Komentarze (7) »
czwartek, 14 lutego 2013

Czarna, jak na prawdziwą kobietę przystało, gdy tylko okazało się, że jej pozycja we właściwym domu może ulec zachwianiu, rzuciła w diabły ciepłe i spokojne pielesze u sąsiada i wte pędy zameldowała się z powrotem w domu. Taka się z niej dobra  kociczka zrobiła, że wywalam ze zdziwienia gały aż mi rzęsy na grzywkę zachodzą. Przyczyna takiego zachowania leży a właściwie śpi w piwnicy i poczyna sobie coraz to śmielej na domowych a właściwie piwnicznych salonach. Toffik, bo o nim mowa, co krok śmielej zachodzi w nasze progi. Dzisiaj rano, gdy wyjeżdżałam autem z garażu, on z pełną kocią gracją, nie przemykając chyłkiem, tylko właśnie z dumnie podniesionym ogonem wkroczył w swe piwniczne królestwo. Wieczorem, wspólnie z Czarną wrócił z popołudniowego obchodu. Pospołu wkroczyli na taras i tylko przed samymi drzwiami tarasowymi Toffik się zawahał i nie wszedł nimi prosto do domu. Za to, gdy zeszłam do garażu i uchyliłam bramę, zaraz wkroczył dumnie do niego i pomaszerował wprost do michy z jedzeniem.

Za to Czarna, jakby wszystkiego było mało, ubzdurała sobie nowe miejsce do spania.

I zrozum tu kota...

Tagi: czarna Toffik
19:08, jagus161
Link Komentarze (10) »
środa, 13 lutego 2013

Wciągnęła mnie czarna dziura. Znowu cisza u Psiakotów  nastała, gdy nastać nie powinna. Jak pisze Jerzy Pilch w swoich „Dziennikach” kwestia dziur ma dwa oblicza -  Co innego dziura przez autora zaplanowana, co innego dziura (czarna) autora wchłaniająca.[1] Ja  cierpię na tę drugą :)

Nie wypracowałam w sobie żelaznego rytmu pisania, choć jak pisze Pilch w utrzymywaniu cotygodniowego rytmu jest i podstawowa zasada i elementarne niebezpieczeństwo. Gość, który latami a może i dziesięcioleciami potrafi co tydzień (...)zbornie się wypowiadać, jest oczywiście rasowym felietonistą, z wolna wszakże (choć potem coraz prędzej) przeistacza się w kogoś, kto latami nieprzerwanie mechanicznie- bez zmiany rytmu i bez chwili oddechu – tłucze wiadomą liczbę znaków. Czyta się go nadal, ale to czytanie pozorów i nie tylko pozorów mechaniczności nabiera.[2]  Nie żebym chciała karierę literacką rozpoczynać, ani się do Autora tegoż stwierdzenia porównywała, gdzieżbym śmiała a nawet gdybym śmiała, to krótko skwitować by trzeba z czem do ludu? Tak mnie tylko w czasie czytania owego Dziennika owa czarna dziura zafascynowała :)

Zostawiając czarną dziurę i Pilcha w spokoju, a wracając do Psiakotów, muszę stwierdzić, że nie wiem czy ogarniam jeszcze swoją gromadkę, czy też może owa gromadka ogarnia mnie. Bo, że męska cześć domu, pomieszkując w domu sporadycznie, troszkę się pogubiła w ilości przypadającego na jednego domownika zwierzaka, o tyle ja jeszcze jako tako nad tym panuję. Bo co mają powiedzieć Panowie, gdy schodząc do piwnicy na papieroska napotykają w niej śpiące koty i to koty im osobiście nie znane. W każdym razie staram się jak mogę pomagać owym koteckom a Moi Panowie starają się jak mogą traktować mnie poważnie aczkolwiek z lekkim przymrużeniem oka.

Tofik

To jeden z moich podopiecznym i można by rzec stały już bywalec naszej piwnicy. Początkowo wołałam na niego Łatek ale od Maryli dowiedziałam się że wabi się Tofik i jest synkiem Suzi. Od soboty (9 lutego)został na mojej i Maryli łasce, bo jego Państwo wyprowadzili się z domu ale jego i Suzi  ze sobą nie zabrali. Uzgodniłyśmy wspólnie z Marylą oraz byłymi już właścicielami futerek, że zostają pod naszą opieką.

Tofik

Tofikowi jakiś czas temu ściągnęłam ową paskudną obróżkę, gdyż wytarła mu futro do gołej skóry. Obecnie powoli zarasta szyja nowym futerkiem. Tofik to chodzące mruczydło, lubiące się miziać do oswojonego już  człowieka na każdym kroku. Oczywiście  cechy te nie przypadły do gustów ani Czarnej ani Boguśkowi, co zaskutkowało powstaniem antytofikowej koalicji.Czarna jakby tego było mało albo żeby sobie nowy lokator za dużo nie rościł, porzuciła spokojne lokum u sąsiada Irka i teraz prowadzi strajk okupacyjny domu.

Wybiera sobie bardzo dziwne miejsca do prowadzenia okupacji i jeszcze umiejętnie rżnie głupa na całego lub jak kto woli strzela focha.

Póki co, gromada trzech futer śpi w domu, reszta kotecków w piwnicy. Jak będzie później...się zobaczy :)

 

 



[1] Jerzy Pilch „Dziennik” str. 280, Wielka Litera 2012

[2]  tamże str. 281



Tagi: koty
19:30, jagus161
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 28 stycznia 2013

Czy można się zarazić przeziębieniem między parterem a 3 piętrem? Otóż można. W pracy, w windzie. Tydzień temu miałam wątpliwą przyjemność doświadczyć tego na własnym ciele. Razem ze mną do owej windy wsiadły dwie Panie. Ledwo zamknęły się drzwi, jedna z nich zaczęła brzydko kaszleć i kichać. Na zatroskane pytanie swojej towarzyszki, że źle to wygląda z dumą i zadziornością w głosie, który trzeszczał jak stara gdańska szafa, odrzekła, że tak ją już trzyma drugi tydzień, ale ona twarda jest i się nie daje. Ja w tym samym czasie z przerażeniem w oczach a zarazem z wyrazem mordu na twarzy rzuciłam się w najdalszy kąt windy by dać sobie, choć odrobinę szansy. Panie wysiadły na trzecim piętrze, ja sama z tym całym zostawionym bagażem wirusów pojechałam na piąte. We wtorek przed południem pracując sobie w najlepsze, wiedziałam już, że wirusy z dużym powodzeniem szybciutko aklimatyzują się w moim organizmie. Już wiedziałam, co mnie czeka popołudniu. Szybki telefon do lekarza rodzinnego, umówiona wizyta, badanie, przepisane pół tony tabletek na gardło, dwa hektolitry syropów na wszelkie rodzaje kaszlu, kilogram paracetamolu na gorączkę i zwolnienie do końca stycznia. W domu walka z gorączką, kaszlem, bólem mięśni a przede wszystkim z psychiką, by pomimo rozkładającej ciało i umysł choroby stawiać się każdej możliwej chwili do pionu. Dzisiaj z perspektywy tygodnia ogłaszam zwycięstwo nad przeziębieniem. Czuje, że mogę się nazywać rekonwalescentką:) Oczywiście zwycięstwo na choróbskiem nie jest tylko moją osobistą zasługą. Byłabym niewdzięcznicą okrutną nie wspomniawszy o moich futrach, które czując moje niedomagania, wspólnie okładały mnie swoimi ciałkami w nocy. Kochane futerka, gdy przychodzi konieczność potrafią wspólnie zadziałać.




poniedziałek, 21 stycznia 2013

Filek + Boguś = Lenistwo2

Rozumiem, że Filuś ale, że ten łobuz, łachudra pierońska Bogusiek co to na miejscu usiedzieć a co dopiero poleżeć nie może, rozłożył zalegatora wespół zespół z rudzielcem??  Bezcenne, za wszystko inne zapłacisz kartą... :))

 

Tagi: Boguś Filuś
18:57, jagus161
Link Komentarze (12) »
niedziela, 20 stycznia 2013

I taki stan trwał z przerwami na jedzenie, siku i kupala przez całą sobotę i niedzielę.

Rozleniwiła się maksymalnie Naczelna Ruda Pierdoła.

Tagi: Filuś
19:46, jagus161
Link Komentarze (2) »
środa, 16 stycznia 2013

No tak, wygląda na to, że zostałam wariatką od dokarmiania i nocowania bezdomnych a może i domnych kotów.

Od niedzieli w naszej piwnicy nocki przekimał Fraczek. W domu, na szafie, noc z poniedziałku na wtorek przespała  Suzi. Frito we wtorek po spożyciu prawie w biegu wieczornego posiłku, doszedł chyba do wniosku, że spędzenie nocy pod jednym dachem z Fraczkiem nie wchodzi w rachubę i wyszedł z piwnicy zanim zdążyłam pozamykać wszystkie drzwi i bramy. Za to Fraczek tak się zadomowił, że wieczorem sam już wchodzi do domu i kroki swe kieruje w wiadome miejsce, tam gdzie ma przyszykowane legowisko zrobione z pudla po sokowirówce i gdzie na ogrodowym stole stoi żarełko

Fraczek, to bardzo miziasty kocurek. Z racji noszenia przy sobie swojego nabiału, kocurek ma na swoim ciałku parę nielichych blizn i strupków. Widać nie odpuszcza i toczy prawdziwe boje o teren i partnerkę.

Reszta kotów jest mniej ufna i przesiaduje za ogrodzeniem w drewutni u Maryli.

Trikolorka to Suzi. Obok niej, po lewej siedzi Frito. Za nim jest jeszcze drugi czarny kot. Jest płochliwy ale potrafi też głośno i złowrogo mruczeć na inne koty.

Z tej rudej trójcy, znam tylko Suzi. Natomiast kotek z obróżką na szyi dzisiaj przy karmieniu dał mi się delikatnie dotknąć i nawet powąchał moją dłoń. Gdy próbowałam go delikatnie pogłaskać natychmiast wycofał się na bezpieczną odległość. Ponieważ jest nieufny, nie mam możliwości sprawdzić, czy obroża posiada jakiś adresownik. Tak na marginesie, gdy widzę wychodzącego kota z obróżką na szyi, wydaje mi się że jego właściciel  nie ma wyobraźni. Taka obroża może stać się przyczyną uduszenia, gdy kot zaczepi nią np o gałęzie drzewa lub o jakieś inne wystające przedmioty, których przecież na dworze nie brakuje.

 

19:10, jagus161
Link Komentarze (5) »
niedziela, 13 stycznia 2013

Dzisiejszy wieczór. Godzina 18. Temperatura na zewnątrz - 70C.Stan kotów- 6. Trzy własne.Trzy zaprzyjaźnione, zmarznięte i szukające schronienia przed mrozem - Suzi, Fraczek i Frito. Nikt ich nie woła, nikt się nie przejmuje, że są na dworze i marzną. Ja za swoimi drę pychola na całe gardło i na całą ulicę a tu nic, cisza. Frita widzieliśmy jeszcze w południe, gdy odśnieżaliśmy z Młodym podjazdy i chodniki wokół domu.

No trudno, najwyżej nazwą mnie wariatką, która przetrzymuje koty, ale nie mogę patrzeć jak siedzą na ulicy z podkulonymi ogonami i łapkami, na wprost naszego kuchennego okna i wlepiają w nas swoje ślepia. Na zewnątrz zostały jeszcze dwa. Niestety nie mają na tyle odwagi aby zbliżyć się do mnie albo wejść za mną do garażu. Żal mi ich niesłychanie.

A tak dzisiejsze południe spędzała Mała :)

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Wszystkim sympatykom Psiakotów z okazji Nowego Roku 2013 pragniemy złożyć najserdeczniejsze życzenia zdrowia, wszelkiej pomyślności oraz ogromu radości z obcowania ze swoimi ukochanymi zwierzakami.

Zwierzaczkom zaś życzymy życzliwości i miłości od Ludzi, pełnych żarcia miseczek, ciepłego kąta do spania i leniuchowania oraz zabaw po same uszy.

Tagi: psiakoty
19:46, jagus161
Link Komentarze (3) »

O piękny ptaszku, zasiądź wygodnie na gałązce a bacz przy tym, by kotka się nie przestraszyć i nie ulecieć spod jego pazurków.

Nie ma ptaszka, odleciał, ale miejscówka została.



Tagi: Bogusiek
16:57, jagus161
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23
O autorze
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Kotlownia-blogi o kotach
Candy u Will.ow