Moja banda doskonała: Filuś, Czarna oraz Mała
RSS
środa, 21 marca 2012

- Mała, wracaj oszołomie jeden! Maałaaa wracaj!!! - wołałam suńkę rano do domu i klęłam pod nosem, że przez sierściucha spóźnię się do pracy. Bo sierściuch ma cieczkę i sierściuch poczuł nagle dzisiaj zew natury... Tyle, że ja jakoś nie mam absolutnie żadnej ochoty na spełnianie jej instynktownych zachcianek. Tak więc rano zamiast wsiąść elegancko do auta,  biegłam ulicą za suką ubrana a jakże ...w kostium i w butach na obcasie. Biegłam i gdy już, już zbliżałam się do Małej, ta wtedy w radosnych podskokach odbiegała na kilka metrów, oglądając się tylko za siebie. Na przyczepkę, żeby było radośniej i ogólnie śmieszniej, do naszego peletonu dołączyła Czarna. A co ma z boku obserwować, kiedy może być uczestnikiem  wydarzeń. Kiedy w tym peletonie przebiegłyśmy  naszą ulice, sytuacja zaczęła się troszkę wymykać spod mojej kontroli, bo od ruchliwej ulicy dzieliło nas kilkanaście metrów. Dylemat powstał niemały. Łapać czarne futro a później sierściucha, czy zostawić kotkę a skupić się na suce? Na szczęście Mała zainteresowała się panem idącym na przystanek i jak na babę w potrzebie przystało zaczęła go obwąchiwać. Pan stanął skonsternowany, ja go grzecznie przeprosiłam, wytłumaczyłam w czym rzecz i drapnąwszy suczynę za grzbiet zaczęłam targać z powrotem pod naszą bramę. I znowu klęłam pod nosem, bo piesa zamiast jakoś mi ulżyć i iść prosto, to co krok to w bok. O ocierającej się o moje nogi w tym czasie Czarnej z uwagi na padające wtedy z mych ust inwektywy ....przemilczę.

Tagi: mała
19:11, jagus161
Link Komentarze (8) »
piątek, 09 marca 2012

Jak to się zwykło mawiać, złego licho nie bierze. Ponoć to prawda stara jak świat. Czy mogę ją dopasować do Sznurówy? Chyba powinnam. Polepszyło mu się na tyle, że wrócił do swoich wcześniejszych niecnych praktyk.

Niestety przeszkodziłam mu i nie zdążył wylizać całego talerza. Czy mogę uważać, że jest już zdrowy? Odpowiedź nasuwa się sama :)

 

Ps.

Dzisiaj rano, jak za starych dobrych czasów Bogusławski zmusił Filka do porannego rozruchu. Wszystko wraca do normy :))

Tagi: Boguś
19:57, jagus161
Link Komentarze (10) »
wtorek, 06 marca 2012

U Bogusia bez zmian. To chyba dobrze. Apetyt mu dopisuje. Potrzeby fizjologiczne załatwia bezproblemowo. Zauważyłam tylko, że ze skocznością jest troszkę gorzej. Przypuszczam, że bolą go jeszcze okolice miednicy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wczoraj wcisnął w siebie całą puszkę mokrego a na deser przekąsił jeszcze suchym. Widać podniebienie przestaje mu dokuczać. Cały czas się zastanawiam skąd w jego pyszczku znalazła się owa kość a w sumie kosteczka. I dlaczego tak się zakleszczyła na podniebieniu.Chyba nie znajdę na to odpowiedzi. Mogę jedynie domniemywać, bo nie mam na to żadnych dowodów, że w ten „drutownyk” złapał się jakiś ptak i Bogusławski go upolował. Polowanie z konsumpcją zdobyczy zakończyło się, jak się zakończyło, czyli zaplątaniem się kota w tę stalową linkę. Może zwyczajnie ktoś kompletnie nieświadomy stwarzanego zagrożenia wyrzucił w wysokie trawy linkę. Tyle tylko, że ta linka była zawiązana w pętlę. Ciągnąc ją za jeden koniec najzwyczajniej się zaciskała. To nie daje mi spokoju. Jednak nie udało nam się znaleźć podobnych. Może ich nie ma a może nieudolnie szukaliśmy. Gdyby faktycznie ktoś zabrał się za kłusownictwo na pierwszy ogień poszedłby drób od Maryli. Nic takiego nie miało miejsca. Stan kur i kogutów w Marylkowej zagródce się zgadza. W każdym razie postanowiliśmy troszkę odczekać i przeszukać teren jeszcze raz. Jest to problematyczne, bo skarpa jest zarośniętą dzikimi drzewami, krzakami oraz wysokimi trawami. Dodatkowo bezmózgie człowieki  zrobiły sobie z niej wysypisko niepotrzebnych rupieci. Czego tam nie ma. Można nawet zaopatrzyć się w pustaki :(

O wypadku Bogusia powiadomiłam mieszkańców mojej ulicy. W prawie każdym domu znajduje się kot lub kilka kotów. Dlatego też uważałam, że zasadnym było powiadomienie ich o potencjalnym zagrożeniu dla ich futerek. 

Nie będę wysuwać nie popartych niczym teorii. Nauczono mnie, by opierać się na faktach. Tych niestety mamy wciąż mało.

Jedyny niezaprzeczalny fakt, to ten, że Boguś wrócił z dworu oplątany stalową linką i że przeżył swoją przygodę. W tym temacie to wszystko, chyba, że pojawią się nowe dowody.

 



Tagi: Boguś
17:09, jagus161
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 05 marca 2012

Choć nie jestem jeszcze przekonana na 100%, że Boguśkowi już nic nie grozi, bo zawsze może coś się ujawnić, to pragnę i bardzo chcę napisać, że Mały jest chyba w czepku urodzony. Nader wszystko ma ogromną wolę życia. Bo gdyby nie ta ogromna wola i właśnie owe szczęście, to  Boguśka by już z nami pewnie nie było.

Bogusia, przemoczonego do kości, wyczerpanego do granic możliwości znalazłam w czwartek o godzinie 18.40, a właściwie to on wytrzymał w deszczu czekając na ratunek od któregokolwiek domownika.

Nie wiem ile godzin spędził  walcząc o swoje życie. Mogę jedynie się domyślać, że dobrych kilka. Nie było go jak zwykle na ogrodzie w porze mojego powrotu z pracy, czyli o 14.30. Z tego faktu mogę domniemywać, że już wtedy toczył swoją walkę. Nie odezwał się o 16.00, gdy zaniepokojona jego nieobecnością chodziłam po ogrodzie i ulicy nawołując go co krok.

Gdy o godzinie 18.40 otworzyłam drzwi od domu, by poszukiwania  Bogusia rozpocząć na nowo, moim oczom ukazał się widok, na wspomnienie którego gęstnieje mi krew w żyłach,  Przemoczony Boguś, resztką sił wyczołgał się spod przydomowego świerka. Jego futro było tak mokre i pozlepiane, że widać było skórę. Na dodatek jego brzuch był opleciony splątaną stalową linką, grubości kabelka od telefonicznej ładowarki. Wzięłam go szybko na ręce i stwierdziłam z przerażeniem, że kot leci mi dosłownie przez ręce... tak bezwładnie. To co robiłam, pamiętam jak przez mgłę, z racji zapłakanych oczu i adrenaliny jaka mi się wydzieliła z przerażenia. Pamiętam tylko, że jakoś udało mi się delikatnie wyplątać a dokładniej przeciągnąć przez Małego tę plątaninę stalowej linki. W pewnym momencie zauważyłam, że Boguś dotyka łapką swego pyszczka, Pyszczka, który jest jakoś dziwnie otwarty. Zajrzałam i przeraziłam się ponownie. W jego pyszczku zaklinowana była kość. Zaklinowana w taki sposób, że kociak nie mógł pyska zamknąć. Szybkie oględziny i szybka decyzja, wyciągam. Uff... udało się a kotu jakby ulżyło odrobinę. Z mokrym kotem na rękach wbiegłam do domu, bezradnie się rozglądając, jakby szukając dla niego ratunku. Spanikowana zadzwoniłam do Młodego. To moje dziecko, okazało się trzeźwo myślącym młodym człowiekiem. To on, usłyszawszy, co się wydarzyło, nakazał mi dzwonić do weterynarza i zamawiać go w trybie pilnym do domu. Po rozmowie z nim jakbym oprzytomniała. Szybki telefon do lecznicy i jeszcze szybsza podróż z Bogusiem do Pani Eli. Dalej już wszystko wiadomo. Zastrzyki, kroplówka a w domu, godzinne suszenie kota z rozgrzewaniem.

Póki co Boguś wraca do zdrowia. Jednak zauważyć idzie, że jest obecnie innym kotem. Nie baraszkuje z Filkiem, nie zaczepia Małej, raczej odpoczywa. Od czwartku nie był na ogrodzie, nie wychodzi z domu. Nie wiem czy odważę się go kiedykolwiek wypuścić.

Nie złapałam nikogo za ręce, nie znaleźliśmy innych  pozakładanych tego typu linek czy drutów. Nie wiemy też czy ktoś kłusuje, czy był to nieszczęśliwy wypadek.

Wiem tylko, że Boguś wywalczył swoje życie a jego silna wola dała mu tyle siły, że opleciony tym drutem za wszelką cenę chciał wrócić do domu i ostatkiem sił pokonał jeszcze ogrodzenie, by paść z wyczerpania pod świerkiem i czekać na ratunek.

 



Tagi: Boguś
19:13, jagus161
Link Komentarze (12) »
piątek, 02 marca 2012

Wieści jeszcze cieplutkie.

Temperatura 39 (wczoraj niepełne 38). Podana kroplówka, antybiotyk i zastrzyk przeciwbólowy. Siusianie w porządku. Brak krwi w moczu. Apetyt w miarę dobry. Z uwagi na lekko pokaleczone podniebienie podajemy mu mokrą karmę. Mamy przypilnować rekonwalescenta, czy pije wodę. To spadło na Młodego, gdyż Boguś, ze względu na Małą, został przemeldowany czasowo na górną kondygnację domu.

Teraz tak oto dochodzi do siebie. Jutro następna seria zastrzyków i oby była ostatnią.

Pozostałe futra mają się dobrze. Oczywiście mają szlaban na wychodzenie, więc co chwila wybuchają karczemne awantury. Prym wiedzie jak zawsze najgłośniej jęczący prowodyr, czyli Czarna. Z nerwów ostrzy pazury nie na drapaku, tylko na ścianach.

Wszystkim bardzo dziękuję za miłe słowa oraz za trzymanie kciuków za Boguśka.

cdn.

Tagi: Boguś
19:02, jagus161
Link Komentarze (16) »
czwartek, 01 marca 2012

Na szybko...w telegraficznym skrócie!!!

Boguś zaliczył wieczorem weta. Pani Ela, nasza Pani Doktor Od Kotów zawalczyła o jego zdrowie na kilku frontach. Sytuacja Małego nie jest może tragiczna ale też niezbyt ciekawa. Najbliższe dni pokażą czy Boguś się wykaraska ze swej przygody bez uszczerbku na zdrowiu, czy może skończy się zapaleniem płuc lub co gorsza jakimiś wewnętrznymi obrażeniami.

Druga wiadomość jest taka, że nasza skarpa chyba przestała być skarpą bezpieczną dla kotów. Boguś złapał się we wnyki. Jutro Młody idzie  przeszukać miejsca bytności naszych futerek w poszukiwaniu innych wnyków i sideł. Kłusownik to czy zapalony gołębiarz ? Jutro będziemy wiedzieć coś więcej.

Tagi: Boguś
21:37, jagus161
Link Komentarze (7) »
niedziela, 26 lutego 2012

Mam wrażenie, nawet przeświadczenie poparte dowodami, że organa stojące na staży ładu i porządku w domu zbyt pochopnie wysunęły wnioski z zachowania Małej a później oskarżając suńkę o zakłócanie ciszy nocnej. Z zebranego materiału dowodowego oraz zeznań świadka wynika jasno, że to nie piesa jest sprawczynią całego zamieszania. Biorąc pod uwagę zeznania Młodego, który w dniu wczorajszym był świadkiem pewnego zdarzenia a nawet uczestnikiem z racji podjętych działań, mogę wskazać iż to nie sunia zakłóca mir domowy tylko młodociany osobnik zwany Bogusiem vel Bogusławkim posługujący się  również w niektórych kręgach ksywą Sznurówa. Świadek zeznał iż w dniu wczorajszym w jego pokoju Boguś  napadł na śpiącą smacznie na jego łóżku Czarną. Tylko zdecydowana reakcja implikująca wyrzuceniem łobuza w pokoju uchroniła kotkę przed agresorem.  Natomiast dzisiejszy materiał dowodowy jasno wskazuje sposób myślenia młodzieńca. Otóż kocur jednoznacznie stwierdza, że skoro on nie śpi, inni też nie mają do tego prawa. Bo jakże można tłumaczyć jego zachowanie o 5 rano. Jaki rezultat chciał osiągnąć goniąc na łóżku, pośród śpiących domowników, swój ogon? Takie zachowanie jasno wskazuje na zamiary kota. Można je zamknąć w dwóch słowach KONIEC SPANIA! W całej sprawie nie można pominąć roli Małej ale uważam że należy ją zdecydowanie pomniejszyć.  Suńka z racji swych rasowych uwarunkowań stara się za wszelką cenę zaprowadzić porządek w stadzie. Oczywiście można jej zarzucić że robi to w bardzo zdecydowany i głośny sposób, jednak cóż może zrobić owczarek niemiecki jak nie uspakajać rozbrykane kocię.  Dlatego też mając powyższe na uwadze, zwracam się aby wobec młodocianego chuligana zastosować doraźne środki restrykcyjne w postaci zmiany miejsca spania i nie wpuszczania go do sypialni w godzinach nocnych- powiedział J. popijając poranną kawę.

 



Tagi: Boguś mała
12:36, jagus161
Link Komentarze (7) »
sobota, 25 lutego 2012

-Mała, zaraz wstanę i coś ci zrobię!

Mając w głowie myśli zahaczające o paragrafy z Kodeksu Karnego, wypowiedziawszy te słowa wstałam  z łóżka o 4.42. Bo co niby można sobie pomyśleć nad ranem w sobotę, kiedy człek chce troszkę pospać a te przebrzydłe sierściuchy za nic mają weekend. Za grosz zrozumienia a o szacunku dla karmicieli to nawet myśleć nie chcą. Poprzewracało się w tych łebkach i tyle. Widząc, ze J. jakby mocniej na siebie kołdrę naciągał, na autopilocie dotarłam do drzwi wyjściowych i otworzywszy je, pokazawszy ręką gdzie jest miejsce takich oszołomów, wygoniłam na ogród rozbawione towarzystwo. Później dotarło do mnie, że nie sprawdziłam temperatury za oknem i rozbudzona tym faktem skierowałam swe kroki do kuchni. Uspokojona panującymi warunkami na zewnątrz stwierdziłam, że ich banicji nie zagraża niebezpieczeństwo w postaci deszczu i zimna.

-Taaa ja wam teraz pokaże. Nie wpuszczę żadnego z was do domu, choćby nie wiem co!! Zemsta jest słodka !!!

Zemsta nie trwała dłużej niż 10 minut. Mała załatwiwszy swoje sprawy na ogrodzie, przybiegła na taras i radosnym szczekaniem o 5 rano oznajmiła chęć powrotu w domowe pielesze, na mięciutkie posłanie.

- Uduszę sierściucha. Czego się drzesz o piątej rano!!!

Jak mam się mścić na niej, skoro za chwilę pomstować będą na mnie sąsiedzi, bo ta siedzi pod drzwiami balkonowymi i drze pysk na cale swe gardło?

Zemstę odłożyłam na czas późniejszy i wpuściłam Małą do domu. A ta od razu zadowolona, merdając ogonem dookoła swoich szanownych czterech liter, wpadła na swoje legowisko, zwinęła się w dużego rogala i poszła spać, jak gdyby nigdy nic!!!

-Taaa zemsta jest słodka!!!

Tylko czyja ta zemsta??

Mała daj pospać!

Tagi: mała
07:02, jagus161
Link Komentarze (7) »
czwartek, 16 lutego 2012

Co to za przyjemność pisania po czasie, kiedy wszystkie emocje już dawno opadły. Niestety blox przebrzydły, poprzez swoje tajemne działania, skutecznie udaremnił mi wczorajszą radość pisania.

A wszystko zaczęło się od tego, że nas zasypało skutecznie, podobnie zresztą jak wszystkich. Zasypało nas tak, że cała rodzina miast szabel w dłoniach, bohatersko dzierżyła wszelaki sprzęt nadający się do odgarniania śniegu. A było tego co nie miara. Miara przebrała się, gdy nowo nawiany śnieg skutecznie zabarykadował nam drzwi wejściowe. Przepraszam bardzo, może i wzorem godnym do naśladowania nie jestem, ale aresztu domowego nikt na mnie nakładać nie będzie a już z pewnością nie śnieg. Ruszyłam więc na odsiecz zasypanym drzwiom. Przy takiej okazji zwykle zwierzaki znajdują powód by zawsze być w pobliżu.

Mała i Boguś

Tych dwóch bez siebie żyć nie może. Gdzie Mała tam i Boguslawski i na odwrót.

Boguś

Mała po tarasie, kocur po barierce. I dalej urządzać te swoje zabawy w ganianego.

Filoslaw

Gdy oszołomy zajmowały się sobą, nie wiadomo skąd zjawił się rudy. Czyżby miał nadzieję dołączyć do zabawowego towarzystwa? Śmiem wątpić. On nie z takich, co to lubią ekstremalne zabawy z Małą.

Filek

Ich spotkanie oczywiście skończyło się szybką ewakuacją rudzielca na bezpieczną pozycję, dającą mu niewielką przewagę nad suńką.

Mała

Piesa stwierdziła chyba, że ma czas i ona sobie na Filusia poczeka. Zasiadła pod świerkiem w pobliżu ogrodzenia i tylko spoglądała na rudzielca.

Filek

Ale Filek nie były Filkiem, gdyby nie jego przemożna chęć kombinowania. Skoro Mała siedzi i pilnuje słupka na którym on siedzi, to on tak ją wykiwa, że zmieni słupek na sąsiedni.

- Przecież przy tamtym jej nie będzie.- Tak pomyślawszy, ruda pierdoła zaczęła swój plan wcielać w życie.

Filek

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie drobny szczegół. Ten drobny szczegół, to Mała, która zorientowawszy się, że Filek cichcem się ewakuuje, podążyła za nim. Zrobiła to tak skutecznie, że kocurkowi omsknęła się łapa na deskach i stracił równowagę.

Filek

Próbował za wszelką cenę uratować swą kocią godność. Niestety ciężar jego szlachetnej drugiej połowy przeważył i wylądował po drugiej stronie furtki, już na ulicy.

Filek

Po takiej kompromitacji, nie pozostało mu już nic innego, jak tylko z wysoko uniesionym ogonem udać się na skarpę, by nie dawać jeszcze więcej powodów do śmiechu, rozbawionej do granic możliwości gawiedzi.

19:14, jagus161
Link Komentarze (12) »
wtorek, 14 lutego 2012

Mrozy nieźle dają nam wszystkim w kość. Futrom też. Zimnica taka, że wszelkie życie towarzyskie zamarzło. No ale wszystko kiedyś się kończy i mrozy nie są tutaj wyjątkiem. Jako, że zrobiło się ociupinkę cieplej, lokalna koteria wyległa tłumnie na skarpę.

Jako, że szefem skarpy przez aklamacje nieprzerwanie zostaje wybierany Kuba, na nim spoczywa obowiązek pilnowania porządku w kociej strefie.

 Kuba

Korzystając ze słonecznej pogody na skarpę na gościnne występy przybyło nasze ciachunio.

 Ciachunio

Tak się jakoś porobiło, że oprócz stałych bywalców do koterii dołączyło nowe towarzystwo.

nowe towarzystwo

Niestety bliżej nam nie znane. Muszę zasięgnąć języka u Maryli :))

wypłosz

Tego wypłosza, już od jakiegoś czasu próbuję dokarmiać, ale zamiast niego michy opróżniają inne koty.

Tak jak dzisiaj. Zamiast wypłosza wieczorem nakarmiłam czarnego kotecka. Z początku myślałam, że Kuba przyszedł na smakołyki. Jednak tamten miał bielszy pyszczek. Znaczy się kolejny nieznajomy, chętny na darmową wyżerkę :))

Tagi: koteria
20:00, jagus161
Link Komentarze (8) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23
O autorze
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Kotlownia-blogi o kotach
Candy u Will.ow